Novika / Sambor

Z wokalistą i producentem Samborem Kostrzewą Novika poznała się przez swoje audycje radiowe, w których prezentowała jego kolejne poczynania muzyczne. Muzyk był dotychczas znany przede wszystkim jako wokalista i lider projektu Sambor, z którym wydał już cztery albumy. Novika i Sambor nawiązali współpracę, której owocem jest płyta "Born Again". Oboje opowiedzieli nam w jednej z warszawskich kawiarni o historii swojej współpracy i kulisach powstania albumu.
GS: Pierwszy wspólny singel wydaliście w czerwcu 2023 roku. Czy początkowo to miał one-off project czy też planowaliście od początku, że to się skończy płytą?
S: Zaczynaliśmy bez wielkich założeń. Po prostu chcieliśmy nagrać fajną piosenkę. A gdy już powstała, pomyśleliśmy, że warto zrobić coś jeszcze i sprawdzić, co tam jeszcze mamy w głowach. Był plan na epkę, ale z czasem pojawiało się coraz więcej pomysłów i czuliśmy, że nie chcemy się ograniczać. Dlatego nam się to trochę tak przeciągnęło, bo ten projekt się przeskalowywał w trakcie...
N: Ta płyta miała się ukazać w zeszłym roku, ale w pewnym sensie jesteśmy debiutantami jako Novika & Sambor i trzeba było troszeczkę ludzi z tym projektem oswoić i dawkować im to.
S: Dla nas obojga są to powroty po latach. Moja ostatnia płyta pod szyldem Sambor ukazała się w 2017 roku, zaś ostatni album Kasi wyszedł bodajże w 2019 roku?
N: Tak. Co prawda, w 2021 roku ukazała się płyta „Novika 2.0”, ale to nie był premierowy materiał.
GS: Proces tworzenia utworów, które złożyły się na „Born Again” trwał w sumie 2 lata i mogło się to skończyć na przykład tym, że te numery zupełnie nie pasowałyby do siebie na płycie. A tak nie jest. Uważam, że gdybyśmy jeden z tych utworów wyciągnęli to ta płyta by się po prostu rozsypała.
N: To fakt, że piosenki są świetnie dopasowane, co się rzadko zdarza przy takich płytach, które powstawały tyle czasu. Produkcja każdego utworu była bardzo dopieszczona i dlatego ta praca trwała długo. Ale są tu takie utwory, które powstały dość "blisko" siebie i w takim przypadku musisz być czujnym, żeby się nie powtarzać, żeby gdzieś tam się to wszystko nie zlało w jedną wielką papkę. Więc ja byłam bardzo zadowolona, że „Sunbeams” jednak ma inny groove niż te bardziej elektroniczne numery, że jest tu bardziej trip-hopowe „Wybrzeże”. Z jednej strony album jest spójny, ale jest też różnorodność i uważam, że te idealne proporcje są atutem tej płyty.
S: To na pewno, ale jeszcze dodam, że tak długie tworzenie albumu było związane mimo wszystko z tym, że my mieszkamy w dwóch różnych miastach: Kasia w Warszawie, a ja w Poznaniu i że oboje jesteśmy bardzo zajęci. Oboje pracujemy też poza tworzeniem muzyki, którą robimy dodatkowo. Więc ten czas był mocno ograniczony i myślę, że wycisnęliśmy z naszej współpracy naprawdę dużo. Tak jak Kasia powiedziała, te numery ewoluowały, zmieniały się, niektóre z nich powstawały długo, bo miały kilka wersji.
GS: Czy były jakieś utwory czy pomysły, które się nie znalazły na płycie?
N: Jeden. To znaczy Sambor przygotował mi najpierw pulę tych pomysłów, aby w ogóle mnie przekonać do tej współpracy. Ale z tamtych chyba nic w ogóle się nie pojawiło.
S: „Kurz” był od początku.
N: Ok, no to jedna rzecz z tych najwcześniejszych pomysłów trafiła na album. Ja nie lubię robić muzyki do szuflady. Na tyle mnie fajnie eksploatuje tworzenie, wymyślanie melodii oraz tekstów, że sobie nie wyobrażam nagrywania czegoś po to, by to odkładać do archiwum. Jeżeli już czegoś się podejmuję, to raczej z wiarą, że to jest sensowne. Nie robię numerów na zasadzie: „on jest taki średni, ale i tak go sobie zrobię”, no bo po co mam robić piosenkę, która jest słaba?
GS: No tak, ale w trakcie dobierania już gotowych utworów na „Born Again” też mogliście coś odrzucić do szuflady.
S: Tak, jeśli tak na to spojrzeć, to dwa odrzuciliśmy nawet, w tym jeden cover. Ale tak, gdy nie czuliśmy w kompozycji, że ona nas w 100% zadowala, to maglowaliśmy ją, dopóki coś z tego wyszło takiego co nam bezdyskusyjnie pasowało. Jak już Kasia nagrywała do czegoś wokal, to znaczyło, że ona w tym numerze się odnalazła. A gdy mi coś nie pasowało, kiedy czułem, że mógłby to być zupełnie inny utwór z jej wokalem, to zaczynałem znowu pracę i powstawał często inny numer.
GS: Mieliście twórcze spory? Wydaje mi się, że jesteście dwiema silnymi osobowościami muzycznymi.
N: Bardzo niewielkie, co jest bardzo ciekawe, bo jesteśmy dobrani na zasadzie przeciwieństw. Bardzo wiele nas różni życiowo, natomiast okazało się, że muzycznie dobrze się dogadujemy. Chyba mamy podobną wrażliwość muzyczną, mam na myśli połączenia melodyjności z nostalgią.
S: Nie wybieramy wesolutkich melodyjek. Oboje chyba tego nie lubimy. „Wybrzeże” jest według mnie tego najlepszym przykładem.
GS: A propos „Wybrzeża”, które uważam za taki diamencik na tym albumie – jak doszło do Waszej współpracy z Bytami, które gościnnie wystąpiły w tym numerze?
S: Kasiu, Byty były Twoim „strzałem”.
N: Byty chwilę wcześniej zaprosiły mnie na swoją płytę, więc pomyślałam sobie, że łatwo będzie ich namówić. Skoro ja się zgodziłam to i oni powinni (śmiech). Ale prawda jest taka, że podziwiam ich od dawna. To jest świetny i bardzo ciekawy zespół. Chociaż są młodymi ludźmi, to fajnie nawiązują do trip-hopu. Z Kasią Siepką współpracowałam korespondencyjnie na Messengerze. Ona mi wysyłała wiadomość, a ja jej. Fajna luźna współpraca. I bardzo podobało mi się to, że ona dopisała swój fragment tekstu tej piosenki. Ja napisałam słowa do „Wybrzeża”, dałam jej, a ona to uzupełniła. Byłam bardzo ciekawa, jak ona zinterpretuje ten tekst, a później, jak go zaśpiewa? Zrobiła to inaczej niż ja: dodała ciekawe chórki. To było bardzo ekscytujące doświadczenie.
GS: To prawda, że początek współpracy z Samborem wyciągnął Cię z marazmu artystycznego?
N: To był marazm, albo raczej brak wiary związany z tym, że ciągle słyszałam, że Novika to Ikona lub Królowa Clubbingu. A ja sobie myślałam: „dobra, na co się przekłada to bycie ikoną”? Zrobiłam, moim zdaniem świetną płytę „Novika 2.0”, zaprosiłam genialnych gości, ale zabrakło mi machiny promocyjnej. Rozgłosu ta płyta nie miała. A włożyłam w nią bardzo dużo pracy, bo ja to wszystko robiłam sama. Ja tych ludzi pilnowałam, dbałam o miksy. Myślałam, że będą super koncerty na miarę MTV Unplugged. Owszem, zagraliśmy taki wymarzony koncert w warszawskim Niebie, ale liczyłam na ciut więcej. Po prostu myślałam, że to będzie takie fajne zwieńczenie tych 20 lat. A w rzeczywistości poczułam, że może ja już nie jestem potrzebna na tym rynku. I wtedy wkroczył Sambor, cały na biało i zmotywował mnie do nowych działań (śmiech)
GS: A propos MTV Unplugged. Tworząc nową płytę mieliście gdzieś w tyle głowy to, żeby można je odtworzyć też akustycznie na koncertach?
N: Ja nie. Absolutnie nie. Choć marzy mi się akustyczne granie.
S: Można… ale po co? Myślę, że zamiast tego lepiej zająć nowymi rzeczami. Na pewno na razie za wcześnie, żeby o tym mówić. Na razie staramy się w ogóle pograć koncerty i zobaczyć, jak to będzie brzmiało.
GS: Ale są na tej płycie żywe instrumenty. Czyj to był pomysł?
S: W paru numerach grają chłopaki z mojego bandu: Krzysztof Kuźnik i Adam Cyzio. Basista i perkusista. Wiedziałem, że chcę ich też tutaj na ten album wciągnąć. Bo są super muzykami i czułem, że mogą dodać coś fajnego. I myślę, że tak się stało, że ten żywy bas i perkusja w kilku numerach zrobiły naprawdę świetną robotę.
GS: Ty też pograłeś tutaj, no i w paru numerach udzieliłeś się wokalnie. Twoje wokale też były od początku zaplanowane? Czy to dopiero w czasie sesji wyszło? No bo ja bardziej tę płytę z Nowiką kojarzę od strony wokalnej.
N: Uznałam, że szkoda byłoby nie wykorzystać takiej okazji, jeśli współpracuję z producentem który jednocześnie super śpiewa. To na połączenie naszych głosów uważam, że jest bardzo fajne. I tak jest go za mało. Ale ten moment, na przykład w „Born Again”, gdy Sambor wchodzi w wokalem…pierwszy raz jak to usłyszałam miałam ciarki.
GS: Na albumie znalazł się ciekawie przyrządzony cover „All I Need” z repertuaru Air. Czemu ten kawałek wybraliście?
S: To był pomysł Kasi, bo ona jest wielką fanką Air, choć ja też ich lubię.
N: Może nie do końca jestem fanką, ale zawsze uważałam, że jest to genialna kompozycja. I takie samo zdanie mam o płycie „Moon Safai” z której ten numer pochodzi. Ten album kojarzy mi się z czasem, kiedy jeszcze nie byłam Noviką i chodziłam do warszawskich klubów. Tańczyłam tam całą noc, a potem w niedzielę robiłam sobie taki sunday chill, słuchając bardzo często tej płyty, a wręcz katując ją, no bo tak się kiedyś słuchało płyt, prawda? Uważam, że to album ponadczasowy i do dzisiaj brzmi rewelacyjnie. Ten wątek powrotów…trochę jest na naszym albumie wątków nostalgicznych. Na przykład utwór „Take Me Back”, dotyczący przenoszenia się do czasu młodości, a wręcz dzieciństwa.
S: Ty jesteś fanką coverów, a ja ich z kolei nie lubię. I to jest jeden z powodów, dla których ten numer jest tak daleko oryginału - żeby mimo wszystko brzmiał jak coś zupełnie innego. Nagraliśmy taką wersję, by przypominała bardziej naszą własną kompozycję.
N: Mam świadomość, że znajdą się osoby, które będą nas krytykowały za nagranie takiej a nie innej wersji „All I Need”. To są ograniczenia muzyczne, jakieś klapki na oczach. Nigdy nie rozumiałem czemu krytykuje się artystę za to, że wziął swój ulubiony utwór, ulubionego zespołu i nagrał własną wersję.
GS: Słyszę, że między wami jest fajne porozumienie i jesteście z tej płyty bardzo zadowoleni. Czy planujecie tę współpracę kontynuować?
S: Na chwilę obecną nie wyobrażamy sobie, że ta współpraca mogłaby się zakończyć. Może być najwyżej przerwa, bo nie wiemy, czy któreś z nas nie będzie miało planów na inne aktywności. Ale to na pewno nie będzie koniec, no trochę sobie trudno to wyobrazić.
N: Zobaczymy jak będzie na koncertach, zobaczymy jak się będziemy czuć na scenie. Najbliższe zagramy w maju z Reni Jusis: 17 maja we wrocławskiej Stacji Międzyrzecka i 18 maja w warszawskim Niebie.



