ONE

WywiadMaciej MajewskiAdam Malicki (AM), Agnieszka Wachowska (AW), Jeff
ONE

One to zespół założony przez osiemnastoletniego adepta sztuki gitarowej Adama Malickiego. Jest autorem muzyki i tekstów. Na najnowszej płycie zespołu, zatytułowanej „Świat Świętych Krów” wspierają go znakomici muzycy m.in. Paul Gilbert, czy Jeff Bowders. 5 maja w warszawskim „Hard Rock Cafe” grupa zagrała promocyjny koncert. Chwilę wcześniej miałem okazję porozmawiać z jej członkami. Poniżej zapis rozmowy z Adamem Malickim, Agnieszką Wachowską i perkusistą Jeffem Bowdersem (Shakira, Joe Satriani, Puddle Of Mud)

MM: Na płycie „Świat Świętych Krów” pojawiło się kilku gości: Paul Gilbert z Mr. Big, Dave Filance znany ze współpracy z The Rembrandts, czy obecny tu Jeff Bowders. Kto zagrał w którym utworze?

AM:Jeśli chodzi o partie perkusji, to całość została nagrana przez Jeffa. Podobnie było z basem – wszystkie zarejestrował nagrał Dave. Zresztą sekcja nie była nagrywana po kolei, tylko obaj panowie grali razem. Natomiast Paul Gilbert gra solówki w trzech utworach: „Hołd”, „Wezwanie” i „Nowe Życie”

MM: A kto w takim razie gra na basie na koncertach, bo chyba nie Piotr Lekki?

AM: Nie, nie Piotr. Na koncertach na basie gra Artur Olkowicz

MM: Na płycie zaśpiewał Adam Wolski z Golden Life. Nie miałeś żadnych innych typów, jeśli chodzi o wokal?

AM: Szczerze mówiąc wokal Adama Wolskiego bardzo mi odpowiada. Na koncercie, który graliśmy wspólnie z Golden Life pokazał jakby inną stronę swojego charakteru muzycznego, odwrotną do tego, co działo się w jego zespole w ostatnim czasie. Podobało mi się, że było w tym więcej przesteru i energii.

MM: Jeff, czym różniła się praca nad tą płytą w stosunku do innych projektów, w których dotąd brałeś udział?

JB: To trudne pytanie. Każda sesja zawsze jest inna i wymaga innego podejścia do tego, co dany artysta chce osiągnąć. Moim zadaniem zawsze jest interpretacja tych zamierzeń. Zdarza się, że artyści dają duże pole do popisu, a wtedy można sobie pofolgować (śmiech). Trudno jednak powiedzieć, czym ta sesja różniła się od innych, poza tym, że była owocna (śmiech).

MM: Czy w takim razie, któreś partie perkusji były napisane wcześniej, zanim pojawiły się na płycie?

JB: Adam nagrał demo z automatem perkusyjnym, więc wiedziałem mniej więcej, jaka jest jego wizja, jeśli chodzi o brzmienia bębnów. Poza tym były pewne specyficzne partie, które chciał, a których nie było na tym demo. W studiu mogliśmy sprawdzić różne warianty brzmienia. Jeżeli coś nie pasowało, to szukaliśmy takiego rozwiązania i takich brzmień, które spełniły swoją rolę.

MM: Zmieniałeś w związku z tym bębny podczas nagrywania, czy wszystko zagrałeś na jednym zestawie?

JB: Mieliśmy co prawda dwie różne sesje nagraniowe, natomiast całość zarejestrowałem, grając na jednym zestawie bębnów.

MM: W „Wezwaniu” gracie taki fajny „dialog” – trochę jak Deep Purple na „Made In Japan”. Skąd taki pomysł?

AM: To było właściwie nagrane już wcześniej na tej demówce, o której wspomniał Jeff. Chciałem żeby na płycie znalazło się właśnie coś takiego. Taki fragment trochę o charakterze koncertowym. Wysłałem to demo Paulowi Gilbretowi. Spodobało mu się i zagraliśmy – on partie solowe, a ja gram riffy. No, a poza tym „Made In Japan” jest moją ulubioną płytą Deep Purple i czerpię z niej inspirację.

MM: A gdzie zarejestrowaliście to koncertowe wykonanie „Po Prostu My”?

AM: To było nagrywane w klubie „Eter” we Wrocławiu. Graliśmy wtedy przed Black Label Society i była bardzo fajna atmosfera. Wiedzieliśmy już wcześniej, że chcemy tam to zarejestrować, bo publika Black Label Society jest bardzo „pod nas”. Wszystko wyszło bardzo dobrze i zagraliśmy nawet bis, co nieczęsto się zdarza zespołom supportującym.

MM: Agnieszko, wszystkie partie klawiszowe są Twoje, czy coś podsunął Adam?

AW: Nad partiami klawiszowymi pracowaliśmy wspólnie. Jestem dosyć klasyczna i starałam się, żeby brzmienia były jak najbardziej hammondowe. Co prawda nie mam jeszcze prawdziwego Hammonda, ale marzę o nim i mam nadzieję, że w końcu będę go miała.

MM: A te smyki pojawiające się na początku „Nowego Życia” to też Twoje dzieło?

AM: Smyki akurat programowałem ja. Wszystkie te partie nagrałem i zaaranżowałem na komputerze. Nie chciałem, by był to efekt prawdziwej orkiestry, bo trudno coś takiego osiągnąć w warunkach studyjnych. Raczej chodziło mi o uzyskanie brzmienia starych syntezatorów.

MM: Wiemy, że trwają pracę nad wydaniem angielskiej wersji płyty. Na jakim jest to etapie obecnie?

AM: Na dzisiejszym koncercie jest z nami nasz amerykański menedżer, Dave Terry i na razie działamy w kooperacji z nim. Jesteśmy na etapie poszukiwania wytwórni.

AW: Poza tym pierwotnie nie wszystkie utwory mieliśmy zaaranżowane po angielsku. Dopiero po tym jak zajęliśmy drugie miejsce w serwisie ReverbNation, pojawił się pomysł, by całą płytę nagrać w wersji anglojęzycznej. Poniekąd tamtejsza społeczność muzyczna to zasugerowała.

Powiązane materiały