Sonic Wasteland

Sonic Wasteland to zespół doświadczonych muzyków, którzy jednak po raz pierwszy zawiązali wspólne szyki. Znani m.in. z Elvis Deluxe, Houk, The Heavy Clouds, czy Soulburners instrumentaliści, grają muzykę, ochrzczoną mianem dark urban folk, a płyta „Tales From Wasteland” jest jej pierwszym przejawem. O kulisach powstania grupy, wspólnym działaniu i kilku niuansach, jakie można znaleźć na płycie, opowiedzieli mi gitarzysta Tomek ‘Bolek’ Sierajewski i wokalista, a zarazem autor tekstów Kuba Panow.
MM: Z czyjej inicjatywy powstał się Sonic Wasteland?
KP: Po rozstaniu z moją poprzednią kapelą zadzwoniłem do Bolka z pytaniem, co aktualnie porabia i czy nie miałby ochoty na jakiś wspólny projekt. Okazało się, że nawet miał parę numerów nagranych ‘do szuflady', a ja miałem kilka niewykorzystanych tekstów i postanowiliśmy spróbować coś z tym zrobić. Tak się to zaczęło.
TS: Pamiętam Kubę jak jakieś 20 lat temu w czasach, gdy graliśmy w różnych zespołach, ale mieliśmy wspólną trasę, Kuba siedział za mną w busie i sobie śpiewał... Było to zupełnie coś innego, niż robił wtedy ze swoim zespołem.. I po 20 latach, kiedy zadzwonił, tak mi to od razu wpadło do głowy.
MM: A jak dokooptowaliście pozostałych?
KP: Było parę opcji. Moje okazały się niezbyt trafione. A na pomysł Piotrka Podgórskiego na bębnach i Zbyszka Kaczmarka na basie wpadł Bolek. Na szczęście chłopaki nie byli zbyt zajęci i przyjęli tę propozycję z zainteresowaniem.
MM: Stylistycznie też się to dopiero klarowało, czy od razu ustaliliście, co chcecie grać?
TS: Była jakaś wizja, ale myślę, że to się klaruje cały czas.
KP: Nie było żadnych ustaleń. Po prostu samo się to zaczęło układać i z próby na próbę nabierać konkretnych kształtów. Cała warstwa muzyczna to zasługa Bolka. W paru przypadkach najpierw był wokal, później muzyka.
MM: Wskazuje na to także długość poszczególnych piosenek.
TS: Płyta, która powstała, jest trochę zbiorem piosenek z szuflady, a trochę piosenek, które powstały do tekstów Kuby... Finalnie uważam, że jest to w miarę spójna całość. To już pytanie do słuchaczy i recenzentów…
MM: To by sugerowało dość punkowe podejście w tych kompozycjach.
KP: Bolek, dlaczego utwory są takie spójne? Chyba nie mamy potrzeby na lans typu: dobra panowie fajny riffik, to gramy to 4 kółka. Kwintesencja formy.
TS: No tak.. Ja stety/niestety lubię trochę formę piosenki... Zwrotka/refren itd… Trochę nie przepadam za pitoleniem albo rozkręcaniem się 3 minuty… Kuba tez pisze teksty, które mają formę ‘klasycznej piosenki’. Mnie to bardzo odpowiada..
MM: Kuba, te opowieści z wizją upadku cywilizacji też są z szuflady?
KP: Tak, zapewne chodzi Ci o utwór „Cosmic Wasteland”. On powstał jakieś 5 lat temu na płytę mojej poprzedniej kapeli, której jednak nie nagraliśmy, ponieważ nasze drogi się rozeszły.
MM: Nie tylko. Inna sprawa, że podane taką 'cave'ową' barwą jak Twoja, dodatkowo wzmacniają przekaz.
KP: Wow, to bardzo miłe skojarzenie. Ale nie było takiego założenia, żeby brzmieć jak Cave. Oczywiście jest on jedną z wielu moich inspiracji i artystą którego słucham od połowy lat 80., ale nie próbowałbym nawet się porównywać do mistrza.
MM: Słychać to chociażby w "Monsters"...
TS: Chyba czas na skrzypce (śmiech).
KP: To utwór, który opowiada o potworze w każdym z nas. O zabawie w stwórcę, o kreacji, chęci tworzenia, przywracania do życia i o losie takich biednych kreatur. Kłania się fascynacja Merry Shelley i jej Frankenstainem.
MM: A "Sins Of Ancestors"?
KP: To z kolei historia, którą napisałem pod wpływem fascynacji kulturą rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. O zemście po latach. O dotkliwej karze za okropne czyny, które były dziełem naszych przodków. Zainteresowanych zachęcam do lektury cyklu „Manitou” Mastertona i twórczości „Krwawy Południk” Cormaca McCarthyego.
MM: Rozumiem, że także Ty jesteś autorem etykietki 'dark urban folk'?
KP: Hehe, tak to prawda. Ale wszyscy na to przystali. Jak jeszcze nie było płyty, znajomi pytali się, co gramy. Rozmawialiśmy o tym z chłopakami i tak myśleliśmy, że co powiedzieć? Gotyk? Post punk? A przecież to i tak nie oddaje tego, czym jest nasza muzyka. I w ten sposób, tak trochę przekornie powstało w mojej głowie to sformułowanie. No bo jest dark? Jest. Jesteśmy z aglomeracji? Jesteśmy. A ponieważ rock'n'roll jest już nieco wyświechtanym sloganem, pojawił się folk (śmiech).
MM: Nagrywaliście z Kamilem Wyzińskim w Fun House Studio?
TS: Tak. Z Kamilem nagraliśmy bębny, potem instrumenty u mnie w moim domowym studio, wokale w Mustache Ministry i ze wszystkim wróciliśmy do Kamila, z którym to zmiksowaliśmy.
MM: Jak długo to wszystko trwało - łącznie z tworzeniem materiału?
TS: 2 lata... Ale to ze względu na dostępność Kamila. Robiliśmy to trochę po koleżeńsku i musieliśmy dostosować się do jego grafiku.
MM: Czy zatem Sonic Wasteland to pełnowymiarowy band, czy będziecie działali skokowo?
TS: Dopiero się rozkręcamy. Za chwilę zabieramy się za nowe numery... Już jest kilka pomysłów..
KP: To już zżyty i zgrany zespół, który jest dopiero na początku swojej drogi.
MM: Będą koncerty?
TS: Działamy jak pełnowymiarowy zespół: regularne próby, działania promocyjne.
KP: Jesteśmy otwarci na propozycje.
FOTO: Tomasz Krawczyk


