Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyZUTA
ZUTA

ZUTA

Wywiad13.10.2025Grzegorz SzklarekZUTA
ZUTA

Po wydaniu w 2024 roku debiutanckiego mini-albumu "Wszystko Ja. Wszystko My" duet ZUTA powrócił z debiutanckim albumem długogrającym "To Dopiero Początek". Z tej okazji wywiadu udzielili nam wokalistka Zuta i gitarzysta Maks znany także z grupy Terrific Sunday.

G: Wydaliście rok temu mini-album, na którym było sześć utworów. Teraz opublikowaliście płytę, na którym jest trzynaście kompozycji, a zaczęliście działalność dopiero dwa lata temu. Czy te piosenki mieliście już wcześniej? A może one powstały specjalnie na ten album?

Z: Powstały specjalnie na ten album, poza jednym, który się dubluje z EPką czyli „Elvisem”. Stwierdziliśmy, że skoro to dopiero początek, no to trzeba oddać królowi, co jego i Elvisa na tej płycie zawrzeć, bo on sprawił, iż czujemy, że naprawdę to jest dopiero początek.

M: Tym bardziej, że wiedzieliśmy, iż płyta wyjdzie w formie fizycznej, a „Elvisa” też chcieliśmy mieć na nośniku fizycznym, a nie tylko w digitalu.

Z: Pozostałe utwory powstawały już po zamknięciu ubiegłorocznego mini-albumu. Pamiętam, że pierwsze dwa utwory na nową płytę czyli „Okres” i „Kurz” powstały w weekend przed premierą „Wszystko Ja. Wszystko My”.

G: W kontrze do tamtego wydawnictwa tym razem poszliście bardziej w analogowe i rockowe brzmienia. Tamten mini-album był bardziej elektroniczny. Pamiętam, że rozmawiając z Tobą rok temu użyłem takiego określenia, że tamte kompozycje przypominały mi GusGus, z czego się ucieszyłaś…

Z: Tak.

G: Czy zmiana stylistyki, czy pójście w kierunku takim bardziej „ejtisowo”-rockowym była świadomym krokiem czy też wyszła Wam naturalnie?

Z: Tak, wyszło naturalnie. Poprzednia płyta była tworzona w pośpiechu. Zrobiliśmy ją w dwa miesiące. Po jej wydaniu uwierzyliśmy trochę w siebie i zaczęliśmy śmielej kombinować, bardziej się otwierać na różne rzeczy. Nie żebyśmy wcześniej byli celowo zamknięci, tylko po prostu nie mieliśmy tej perspektywy, tej świadomości, że naprawdę wiele możemy. Ogranicza nas tylko wyobraźnia. I to wpłynęło na to, jak bardzo inna jest nowa płyta.

M: Zuta bardziej się otworzyła na moje gitary, aby było ich więcej niż poprzednio, bo jest to mój główny instrument, więc lubię go przemycać do piosenek.

G: Pamiętam też, że w tamtym wywiadzie sprzed roku zapytałem Ciebie o ukulele, które było w ostatnim utworze na płycie i czy macie zamiar iść w przyszłości w klimaty akustyczne. Wtedy zaprzeczyłaś i proszę bardzo, jednak się przekonałaś do takich brzmień…

Z: Tak, bo dopiero teraz wiem, że nie ma co mówić o rzeczach, które jeszcze nie powstały. I faktycznie: ukulele już nie powróciło, ale jest bardzo dużo gitar…

G: Przywodzących na myśl na przykład Maanam z lat 80-tych…

Z: To prawda, ale żadne z nas nie jest fanem Maanamu. Nie jesteśmy fanatykami, ale bardzo doceniamy twórczość tego zespołu. Nie było celowego wzorowania się na Maanamie…

M: A ja bym powiedział, że trochę nawiązywaliśmy już w utworze „Elvis”. Już wtedy trochę szliśmy w tę stronę. Może nie tak do końca świadomie, ale pojawiły się takie akcenty jak na przykład „chorusy” na gitarach. To jest takie bardzo „ejtisowe”. No, ale to też nie tylko Maanam tak robił, ale także na przykład The Police. I ja też takie brzmienie bardzo lubię, tak jak i nasz producent.

Z: Trochę się bałam tych gitar właśnie ze względu na Terrific Sunday. Maksymilian był ważną częścią tego zespołu i stwierdziłam, że skoro już dałam się przekonać do tego, żeby do naszej rodziny dołączył jeszcze producent Piotrek Kołodyński czyli kolejny muzyk z Terrific, to żeby mnie czasami chłopaki nie wrzuciły w taki wir indie rocka. Bałam się, aby Zuta nie stała się Terrific Sunday z nową wokalistką. A później po prostu przeszliśmy jakoś tak naturalnie do takiego codziennego „flow”, że Maksymilian jest od właśnie tej swojej działki rockowej i to jest dla niego zazwyczaj gitara, a ja jestem od mojego popu i nie muszę w ogóle wchodzić jemu w paradę oraz gdzieś tam go próbować ograniczać czy zatrzymywać. Maksymilian po prostu puszcza wodze fantazji i niestety ja też, więc cokolwiek nie wymyśli, ja mu to „upopowiam” (śmiech).

GS: Jesteście parą od dłuższego czasu. Jak wygląda wasza relacja artystyczna? No bo na pewno są miedzy wami jakieś spory na tle muzycznym. Jak to łączycie z życiem prywatnym?

M: Wydaje mi się, że nastąpiło takie pomieszanie z poplątaniem, że to się tak przenika, że ciężko odróżnić świat artystyczny od naszego prywatnego. No, ale też oboje zawsze byliśmy artystycznymi duszami, więc po prostu teraz nasza codzienność jest wzbogacona o twórczość, że siedzimy i wymyślamy dla nas nowe kompozycje i tak dalej. Jest to przyjemna forma spędzania czasu. Albo oglądamy sobie Netflixa leżąc na kanapie, albo siedzimy sobie w sypialni i komponujemy nowe utwory.

Z: Miewam takie dni, że jestem totalnie przebodźcowana, jestem zestresowana i potrzebuję po prostu ułożyć sobie wszystko w głowie. Maksymilian próbuje do mnie mówić, próbuje planować, a ja mówię: „nie, nie teraz”. I to chyba w każdym zespole jest ważne. I wszystko to się opiera po prostu na otwartej komunikacji. Musi tak być, żeby to działało i żeby wzajemnie siebie nie krzywdzić, tylko wzbogacać. Poznajemy to od podszewki i cieszę się, że w ogóle byliśmy na takim poziomie relacji, że ta muzyczna przygoda nas nie pożarła, bo trochę się baliśmy tego na samym początku. Obawialiśmy się, że może gdzieś tam ta wspólna praca nas paradoksalnie oddali lub skonfliktuje. Bo tak będzie nam zależało, że po prostu siłą rzeczy pojawiają się jakieś zgrzyty.

M: Myśleliśmy, że nie powinno się łączyć życia zawodowego z prywatnym…

Z: Pamiętasz, jak ja się potwornie stresowałam na samym początku? Na przykład kiedy jechaliśmy tutaj po raz pierwszy. Zostaliśmy zaproszeni do wytwórni. Było to tak niesamowite, bardzo ekscytujące, bardzo mi nieznane. I ja tak się tym przejmowałam, że wpadłam w absolutną histerię. Przez trzy dni nie dało się ze mną logicznie rozmawiać, tylko ja non stop wybuchłam płaczem, bo po prostu byłam tak tym znerwicowana. I faktycznie później się zastanawiałam, jak długo Maksymilian będzie w stanie żyć z taką osobą. Ale jak się okazało do rzeczy pięknych łatwo się człowiek przyzwyczaja i przestało to na mnie robić aż takie wrażenie, że przychodzę do wytwórni i teraz inne rzeczy wywołują we mnie łzy i czasami strach i tak dalej, ale już wiemy z czym to się je i potrafimy nawet wyjść temu naprzeciw. A więc ładnie nam się to zgrało z życiem.

G: Tworzycie muzykę, tak jak wspomniałaś wcześniej, w domu, czy też część muzyki powstaje w studiu podczas nagrań?

Z: Większość piosenek na tym albumie powstała w naszym domowym studio. Większość demówek jest tworzona u nas w sypialni, a później oczywiście jest dopracowywana już z producentem. Spędziliśmy więc u Piotrka dużo czasu i często podczas nagrań rodziło się coś nowego.

G: Macie w planach w przyszłości zająć się samemu produkcją Waszych piosenek?

Z: Nie. Ale myślę, że gdybyśmy poszli kiedyś w tym kierunku, to na pewno odbyłoby się to tak, że jeżeli Maksymilian się wkręci w pewnym momencie w produkcję, to dojdzie do tego, że gdzieś coś będzie właśnie naszym domowym sumptem wyprodukowane…

M: Ja i tak uważam, że ta płyta jest jakby współprodukowana przez nas, bo jednak część tych brzmień, tego charakteru kompozycji została zachowana z demówek. A ta finalna wersja jest taką wersją extra.

Z: Wydaje mi się, że nawet niektóre wokale były takie, że Piotruś mówił, że to jest tak super nagrane, że już nie ma potrzeby ich poprawiać.

M: Ale na razie nie myślimy, żeby samemu produkować, bo fajne jest to, że jak coś stworzymy, to możemy się oddać właśnie w czyjeś ręce i zobaczyć jak jego mózg pracuje (śmiech).

FOTO: Grzegorz Szklarek

Powiązane materiały

Powiązane materiały

ZUTA / Warszawa, Studio Muzyczne Polskiego Radia im. A. Osieckiej / 21.09.2025
Galeria22.09.2025

ZUTA / Warszawa, Studio Muzyczne Polskiego Radia im. A. Osieckiej / 21.09.2025

Duet ZUTA wystąpił na żywo w radiowej Trójce na koncercie promującym debiutancki album "To Dopiero Początek".

Duet Zuta zaprasza na "Trasę Ślubną"
News29.07.2025

Duet Zuta zaprasza na "Trasę Ślubną"

ZUTA rusza w trasę koncertową, która nie bez powodu nosi tytuł „Trasa ślubna”. Pomiędzy premierą debiutanckiego albumu „To dopiero początek”, a pierwszym koncertem, Zuta i Maks… biorą ślub. Ten wyjątkowy moment staje się częścią muzycznej opowieści – o miłości, wolności i odwadze, by żyć na własnych zasadach.

Zuta jest jak torpeda
News11.04.2025

Zuta jest jak torpeda

Nowy singiel Zuty pod tytułem "Best" to energetyczna torpeda, pędząca aż 200 BPM, która od pierwszej sekundy porywa słuchacza w szaleńczą podróż inspirowaną klimatem polskiej sceny lat 80.

Mili Jack i Zuta w romansie tegorocznego lata
News22.08.2023

Mili Jack i Zuta w romansie tegorocznego lata

Duet Mili Jack nawiązał współpracę z duetem Zuta a owocem tej kooperacji jest singel "Romanza".