Algiers - Shook

""Shook" brzmi jak coś, co mogli stworzyć Liam Howlett, DJ Shadow, albo The Avalanches" - tak o nowej płycie formacji Algiers pisze nasz recenzent Jakub Oślak.
Tematyka post-apokaliptyczna nie jest tylko domeną kreatywnego sci-fi. Sukces filmów i seriali, podchodzących tą estetykę i problematykę z wielu kątów, opiera się na coraz bardziej widocznym odzwierciedleniu nadchodzącego kataklizmu tu i teraz, nie tylko na starych taśmach filmowych. Kto powiedział, że apokalipsa ma być pojedynczym uderzeniem? Już Św. Jan prorokował, że wszystko to odbywać się będzie etapami, niczym serial, w którym z odcinka na odcinek dochodzą kolejne inwazje zła: wojny, epidemie, pogromy, katastrofy klimatyczne, itd. To wszystko widać za naszym oknem i bardziej niż rozmyślanie na temat jak temu zapobiec zastanawiamy się nad tym, co będzie, gdy to przetrwamy? Bo w końcu każdy z nas gra w serialu życia, w którym główny bohater nigdy nie ginie, chyba że w rozrywającym serce finale, po którym taśma się kończy i następuje pustka.
Post-apo w muzyce również nie jest niczym nowym, chociaż jak wszystko, co liryczne, jest oparte na interpretacji. Cały post-rock – od Godspeed You! Black Emperor włącznie - był apokaliptyczny, a widokówki ze światów idyllicznych coraz częściej zastępują telegraficzne przekazy po zagładzie. W podobnym stylu można interpretować to, co Algiers zgotowało nam na swoim najnowszym albumie "Shook", który jest werbalno-dźwiękowym koktajlem ciśniętym prosto w okna przejeżdżającego wozu opancerzonego. Płoną domy, ludzie tracą zmysły, zaczyna się taniec chochoła. Ekipa z Atlanty, wraz z potężną listą zaproszonych gości, rozkręca być może ostatnią imprezę w swoim życiu. Album brzmi niczym przegrywana kaseta, odnaleziona gdzieś w zgliszczach i ruinach dawnych przedmieść. Przemieszana z kurzem i brudem, stanowi najsilniejszy głos w całym ich dotychczasowym katalogu.
Ale mam też dobre wieści. I Algiers także je mają. "Shook" operuje ponurą tematyką, ale w brzmieniu i emocjach jest pozytywna, krzepiąca, pełna nadziei. Tylko razem jesteśmy w stanie przetrwać, dlatego nie możemy tracić poczucia społeczności, postrzegać siebie jak wrogów, konkurentów do lekarstw, pożywienia, schronienia, uczuć. Co prawda zdradzić cię mogą tylko ci, którym ufasz; ale to jeszcze nie ten moment. Bite back the hand that feeds you if it’s poison – to jeden z najsilniejszych przekazów, jakie Algiers kiedykolwiek napisali i zaśpiewali. To także bardzo śmiałe rozwinięcie tego, co zespół pokazał przy poprzednim albumie "There Is No Year", a co teraz jeszcze bardziej przesunęło się w stronę zapętlonych beatów, sampli i electro. Algiers podtrzymuje swój status trybunów stylu miejskiego i kontrkulturowego, będącego w równej mierze dziedzictwem rapu, punka i free-jazzu.
"Shook" brzmi jak coś, co mogli stworzyć Liam Howlett, DJ Shadow, albo The Avalanches. To mix-tape stylów, głosów, instrumentów, brzmień. To bomba znalezionych dźwięków i sampli, przepuszczona przez syntezatory i szpule. Wśród gości są: Zack de la Rocha, Samuel T Herring, Jae Matthews, Lee Bains III i Mark Cisneros. Każdy z nich poszerza świat muzyki Algiers, staje się prorokiem i narratorem wydarzeń, a takie numery jak “Irreversible Damage”, „Bite Back”, czy„I Can’t Stand It” to klekoczące bity, wijące się gitary i pulsująca elektronika. To dźwięki radości, nadziei, kiedy wszystko wokół się wali. „Out of Style Tragedy” i „Cleanse Your Guilt Here” to przekazy polityczno-społeczne – niby futurystyczne, ale współczesne. To wskazówki dla tych, do których dotrą te dźwięki i którzy wsłuchają się w te słowa. To manifest osobistych ideałów, zaraźliwych uczuć i niepokornych dusz.
"Shook" to najbardziej śmiała, kreatywna, wyzywająca płyta, jaką Algiers kiedykolwiek nagrali. Jej geneza jest bardzo osobista – zespół walił się, muzycy tworzyli we wzajemnym odosobnieniu, a każdego z nich dopadały problemy osobiste. Ale muzyka i dźwięki, tworzone jakby od początku, bez spoglądania wstecz, wytrzymały tą próbę i spoiły Algiers jeszcze bardziej w jedną wielką symbiotyczną falę uderzeniową i krzyk. Geneza jest osobista, leżąca pod sercem, ale jednocześnie podkreśla świadomość miejsca, zbiorowości, społeczności i domu, w którym wszyscy żyjemy. To "Shook" to harmonijny hałas, który przywołuje nieuchwytne zmysłowe doświadczenie dorastania we współczesnej metropolii. To niezwykła, transformująca płyta, zrodzona ze wspólnej potrzeby odnalezienia domu, odnowienia relacji z człowiekiem, miastem i światem, naturą i technologią.
JAKUB OŚLAK



