Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeGhost - Skeletá
Ghost - Skeletá

Ghost - Skeletá

Recenzja08.05.2025GhostUniversal Music Group2025
Ghost - Skeletá

„Skeletá”, czyli szósta płyta Ghost napisana została już w pełni z myślą o stadionach, kierując zespół jednoznacznie w stronę poprocka..

Papa Emeritus przeszedł obecnie w Papę V Perpetuę, czyli kolejne wcielenie Tobiasa Forge, głównego prowodyra zespołu. Dla konceptu całości, to niewielka modyfikacja. Na muzykę także większego wpływu nie ma. Wektor stylistyczno-aranżacyjny przesunął się w stronę poprockowych lat 80., spod znaku Journey, Def Leppard, Dokken czy Bon Jovi.

Słychać to już w otwierającym płytę „Peacefield”, gdzie wygładzone gitary i chóralne zaśpiewy w refrenach wywołują nie tyle nostalgię, ile... pewne znużenie. Już na poprzednim albumie „Impera” było słychać takie elementy. „Skeletá” jeszcze bardziej je uwydatnia. Podobnie jest w singlowym „Satanized” (utrzymanym w rytmie zbliżonym do „Felicità” Ala Bano i Rominy Power), w którym jest to jeszcze bardziej ‘podnóżkowe’. Do tego dochodzi oczywiście charakterystyczny ghostowy patos, który najbardziej objawia się w ‘triumfalnym’ „Guiding Lights”, naznaczonym także mdłym solem na gitarze. Jest też quasi-musicalowy „De Profundis Borealis”, który po dramatycznym fortepianowym intrze pędzi w stronę poprockowej mini-suity. Z kolei narastający „Cenotaph” miałby zadatki na porządny rockowy przebój, gdyby nie to, że... jego narastający aranż pozostaje zapętlony i zwyczajnie brakuje mu ‘wykończenia’. Nie poprawia go nawet dość gęsta solówka gitarowo-klawiszowa. Natomiast kwadratowy aż do przesady „Missilia Amori", brzmiący jak najgorszy odprysk pudelmetalowy z lat 80., spokojnie można sobie darować. Nieco lepiej wypada "Marks Of The Evil One", który okraszony aurą pewnego mroku, kojarzy się trochę z wczesnymi solowymi nagraniami Ozzy’ego Osbourna. Czym jednak byłoby odwołanie do popowych ‘ejtisów’ bez synthów i melodii rodem z twórczości a-ha? To wszystko, a nawet nieco więcej (cowbell!) znajdziemy w „Umbra”. Na koniec zaś dostajemy przesłodzone „Excelsis”, które brzmi, jak ogniskowa ballada, nagrana w... kościele. Jedynym utworem, który jako tako broni „Skelety” jest „Lachryma”, w którym proporcje są wyważone idealnie, a różnobarwne partie gitar stanowią świetny smaczek wobec klawiszowego i melodyjnego tła.

Szósty album Ghost nie zmieni wiele w dotychczasowym statusie zespołu, bowiem to produkcja, otoczka i widowiskowe koncerty wciąż stanowią o jego kondycji.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Ghost zapowiada premierę „Skeletá”
News05.03.2025

Ghost zapowiada premierę „Skeletá”

Ghost potwierdzili datę premiery nowego albumu. Następca nagrodzonego Grammy krążka „IMPERA” otrzymał tytuł „Skeletá”. Wydawnictwo trafi na rynek 25 marca nakładem Loma Vista Recordings.

Ghostly Kisses wróci do Warszawy
News22.08.2023

Ghostly Kisses wróci do Warszawy

Kanadyjska artystka wystąpi ze swoją wyjątkową, eteryczną twórczością w warszawskim klubie Hybrydy 12 kwietnia.

Ghost - Impera
Recenzja18.03.2022

Ghost - Impera

Piąta płyta Ghost pokazuje, że przebojowość grupy zaczyna być wymuszona.

Ghostly Kisses na dwóch koncertach w Polsce
News16.07.2020

Ghostly Kisses na dwóch koncertach w Polsce

Kanadyjska wokalistka wystąpi w lutym na dwóch koncertach w Polsce.