Małe Miasta - Wesele

RecenzjaMałe MiastaPIAS Poland2022
Małe Miasta - Wesele

Duet Małe Miasta powraca z nowym, czwartym albumem – konceptem zbudowanym wokół zjawiska wesela.

Temat wesela nie jest może szczególnie nowy w polskiej fonografii. Wszak można wymienić chociażby świetną ścieżkę dźwiękową autorstwa Tymona Tymańskiego i jego The Transistors. Tym niemniej owe zjawisko podane, a właściwie omówione w takiej formie, w jakiej uczynili to Mateusz Holak i Mateusz Gudel , czyni zeń twór interesujący.

Zaczyna się od rytmicznego, lekko funkującego „Kiedy moje wesele”, które wprowadza w cały koncept od samego początku, a więc od potencjalnej myśli o zaślubinach. Zaś na początku kolejnego utworu „Lufy na stole”, panowie deklarują, że poradzą sobie bez… disco polo. Słowa dotrzymują, bo ten autotune’owy numer płynie z elektronicznym vibem, któremu znacznie bliżej do hip hopu. Tematyka? Obiad, pierwszy i kolejne toasty. Kawałki i chlaniu są jak te o miłości – temat nie do wyczerpania. Trudno się nie zgodzić… Zaskakuje natomiast coda, czy raczej skit na końcu utworu, w którym słychać… Czesława Mozila. Panowie trochę przeskoczyli kolejność typowego wesela, bo w dość lekkim „Z miłości” pojawia się wątek kopert (a raczej ich zawartości) dawanych w prezencie ślubnym. Polecam się wsłuchać jednak w drugą zwrotkę (przezorną, a nawet trochę profetyczną), śpiewaną przez gościnnie udzielającego się Andrzeja Piasecznego. Zaś skit na końcu, to głos wspomnianego już Tymona Tymańskiego, przytaczającego definicję weselnej zabawy w pociąg. I właśnie zaskakująco daftpunkowy „Pociąg” kontynuuje zabawę. Z kolei „Rano” ma w sobie wszystkie znamiona ‘dnia po’ - powolny, ciężki i nieco mroczny bit oraz długie, potoczyste i zapętlone wokale. Natomiast znane już z singla „Hardcorowe wesele” to właściwie esencja płyty „Wesele” i jej idealnie reprezentatywna wizytówka. Niskie, trapowe brzmienie, naznaczone cykającym bitem oraz refleksje właściwie nie tylko z zabawy weselnej. A skoro już przyszły refleksje, to czas uświadomić sobie, że – zgodnie z tytułem – to wszystko już „Na zawsze”, naznaczone kapitalnym, pogodnym podkładem, utrzymanym ponownie w stylu Daft Punk, ale i Jungle. Osobną ozdobą jest oczywiście skit – tym razem ‘akordeonowy’. W klimaty stricte hiphopowe na nowo wprowadza „Dobra morda”. W tekście autorzy dość szeroko mierzą się z postacią świadka na ślubie. To jednocześnie utwór z najmocniejszym featuringiem na całej płycie, w którym pojawia się Ten Typ Mes. Zbliżając się zaś ku końcowi, przyglądamy się modzie weselnej i związanym z nią planami w klimatycznym „Katalogi”. Wszystko wieńczy natomiast ‘wyliczająca’ „Lista życzeń” z mocno zaakcentowanym ‘sto lat’ i zaskakującą, pulsującą pętlą na koniec.

Mam pewien niedosyt po tej płycie, bo Mateusze zaczęli ją znakomicie. Im dalej jednak, tym bardziej skupili się na rozkminkach, a nie na poszczególnych elementach zabawy weselnej, które wszak mogli potraktować werbalnie w swoim stylu. Myślę, że „Wesele” niekoniecznie sprawdzi się na tego typu zabawie, ale na domówce w sprawdzonym gronie – jak najbardziej.

Powiązane materiały