Tekla Goldman - Grzybnia pierwsza-Leczenie Zimną Wodą

RecenzjaTekla GoldmanAntena Krzyku2024
Tekla Goldman - Grzybnia pierwsza-Leczenie Zimną Wodą

Psychodelicy z Otwocka, zespół Tekla Goldman wreszcie wydał swój pierwszy album „Grzybnia pierwsza - Leczenie Zimną Wodą”.

Dotąd znaliśmy ich z „EP-ki” oraz koncertowej „Taśmy”. Pora na pochylenie się nad pierwszym dużym studyjnym dokonaniem zespołu. W swoiście kolorową podróż ruszamy wraz z intrem „Grzybnia I”, a dalej przez garażowo-przebojowego „Lembasa”, gdzie Emilly i Hrabia Jędrulla chóralnie śpiewają w psychodelicznym anturażu oraz znacznie bardziej niespokojnego „Lekarza z Sopotu”. Z kolei indie-przebojowe „Maszyny” (charakterystycznie wykrzykiwane słowa: „Wystawiony palec!”) i rozpędzone „Mleko” z równie głośnymi wokalami, rozkręcają atmosferę płyty na dobre. Dlatego też z przyjemnością możemy zanurzyć się w klimatycznej „Krze”, która stanowi pewne ukojenie dla całości. Jest też kapitalny, barwny i przebojowy „Berek”, który do spółki z pulsującym „Słońcem” i niepokojącą zabarwioną „Wojną”, dają przykład płynnego lawirowania grupy między stylami. Ostatnia część płyty to kwaśno-zgiełkliwe „Chmury” oraz znane już z singla mocno psychodeliczna „Odra”. Album wieńczy zaś outro „Idą świerszcze” z odgłosem tytułowych owadów, zaś pod koniec pobrzmiewa w tle krótkie solo perkusyjne Macia.

Pierwszy longplay Tekli Goldman to płyta zwarta, kalejdoskopowo nośna i głośna. Zbudowana według acid rockowej matrycy rodem z lat 60. i 70. Myślę, że spokojnie możemy spodziewać się rozszerzenia formuły takiego grania na kolejnych wydawnictwach zespołu.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały