The Hives - The Hives Forever Forever The Hives

Po świetnym powrotnym albumie „The Death of Randy Fitzsimmons” sprzed 2 lat, Szwedzi z The Hives poszli za ciosem, nagrywając płytę jeszcze bardziej bezpośrednią i energetyczną.
“The Hives Forever Forever The Hives” to już siódma płyta zespołu. Realizowana była w studiach Yung Lean/YEAR0001, jak i Riksmixningsverket. To drugie, noszące imię nikogo innego jak Benny'ego Anderssona, słynnego członka ABBY, znajduje się w Sztokholmie. Album został nagrany pod okiem ich wieloletniego współpracownika grupy, Pelle Gunnerfeldta, znanego także ze współpracy z Viagra Boys, Yung Lean i Elvirą. Co więcej, najznamienitszy gość, Mike D z legendarnych Beastie Boys przyleciał specjalnie ze Stanów, aby dołączyć do procesu twórczego. Goscił również zespół w swoim studiu na słonecznych wybrzeżach Malibu, zaś swoją radą służył również Josh Homme z Queens of the Stone Age.
Trzeba przyznać, że wpływy partycypujących są tu momentami bardzo słyszalne. Tak jest chociażby w singlowym, otwierającym „Enough Is Enough”, gdzie czuć garażowy sznyt wczesnych nagrań Beastie Boys. Kapitalnie wypada chwytliwe i rozpęczone „Hooray Hooray Hooray”, które ma w sobie coś amerykańskiego punka obu wybrzeży. Jest też iście stadionowy „Bad Call” naznaczony szczyptą elektroniki oraz nieco ramonesowy „Paint A Picture”. Zaś w króciutkim „O.C.D.O.D” zespół prezentuje się hardcore-punkowo! Z kolei w „Legalize Living” słychać zarówno swing, jak i subtelne klawisze w tle, które czynią z tego numeru najciekawszy, a zarazem najbardziej nośny utwór z całej płyty. Dokoptować do niego można także „Roll Out The Red Carpet”, który koreluje poniekąd z okładką płyty. Natomiast Josh Homme ‘patronował’ zdaje się „Born A Rebel”, bowiem vibe zarówno QOTSA, jak i Eagles Of Death Metal słychać tu znacząco. Resztę stanowi mieszanka utworów różno-melodyjnych, a więc przebojowy „They Can't Hear The Music”, indiepopowy „Path Of Most Resistance” oraz zabarwiony synthowo, hymnowy utwór tytułowy.
“The Hives Forever Forever The Hives” to album bogaty, prostolinijny, bardzo melodyjny i przystępny. Na żywo sptrawdzi się w każdych warunkach i ma szansę spotkać się z jeszcze lepszym odzewem wśród słuchaczy, niż poprzednik.
MACIEJ MAJEWSKI


