Baasch

Baasch wydał nową ep-kę "IV!", która jest pierwszą częścią trylogii ep-ek, które będą się ukazywać w najbliższych miesiącach. Porozmawialiśmy z artystą na temat tego projektu.
GS: Dlaczego zdecydowałeś się na podzielenie materiału, który nagrałeś, na kilka ep-ek, a nie wydanie go na jednej płycie?
B: Powodów było kilka. Główny z nich był taki, że chciałem zrobić coś inaczej niż dotychczas. Lubię próbować nowych dróg. Taka forma wydawnicza jest bliższa temu, jak się teraz słucha muzyki czyli singlowo, a ja jestem wychowany na słuchaniu albumów. Te trzy ep-ki są czymś „pomiędzy”. Drugi powód był taki, że jedna z tych ep-ek będzie zawierała piosenki zaśpiewane po angielsku, bo będę chciał wydać piosenki nagrane z artystami spoza Polski. Nie chciałem mieszać języków na jednej płycie. Trzecim powodem była potrzeba rozłożenia sobie czasu pracy. Chciałem zagrać na letniej trasie chociaż część nowego materiału, a nie zdążyłbym wydać wiosną całej płyty.
GS: Czy te trzy ep-ki na końcu złożą się na pełen album?
B: Tak, ale nie wiem jeszcze jak podzielę ten album jeśli ukaże się wydanie fizyczne. Być może zrobię to w stosunku 2:1. W każdym razie wszystko będzie opatrzone tytułem „IV”. Traktuję całość jako mój czwarty album.
GS: Czy tworząc te ep-ki brałeś pod uwagę to, by tworzyły całość tematyczno-muzyczną, czy też będą one całkowicie różnymi wydawnictwami?
B: Nie chciałem sobie tego narzucać w żaden sposób. Poprzednia płyta była monolitem, na którym eksplorowałem jeden temat, a w przypadku tych ep-ek nie chciałem się już tak ograniczać i dałem sobie zupełną dowolność. Czy będą do siebie zbliżone – okaże się na końcu.
GS: Wspomniana poprzednia płyta została nagrodzona Fryderykiem, co z pewnością jest nobilitacją. Czy tworząc nowe kompozycje nie czułeś pewnego rodzaju ciśnienia, że musisz dorównać tamtemu albumowi?
B: Chyba nie. Po wydaniu „Nocy” stworzyłem jeszcze wiele rzeczy. Były ścieżki dźwiękowe do filmów, były inne projekty, tak więc trochę to „poczucie odpowiedzialności”, że jest to kolejna rzecz nagrana przeze mnie po „Nocy”, się rozmyło. Natomiast wiem, że jest wiele osób, które polubiły „Noc”, a ja już nie jestem tam gdzie byłem ani życiowo ani artystycznie. Jestem bardzo ciekawy odbioru nowego materiału przez tych słuchaczy, bo wiem, że jeśli ktoś jest przywiązany do jakiejś płyty to podświadomie oczekuje jej kontynuacji. Ta nowa ep-ka nie jest ciągiem dalszym tego, co nagrałem 3 lata temu. Na razie odbiór jest bardzo pozytywny.
GS: Nowy materiał nagrałeś w Madrycie. Jak to miejsce wpłynęło na ciebie jako artystę, a co za tym idzie na proces tworzenia?
B: Myślę, że sam proces nagrywania był podobny jak w przypadku poprzednich moich albumów, natomiast wydaje mi się, że klimat Hiszpanii wpłynął trochę na te kompozycje. Są one jaśniejsze i cieplejsze, mniej duszne. Jest w nich więcej słońca. Ja tak to przynajmniej odbieram. No i na pewno ważne było to, że byłem w miejscu, które było daleko od innych moich obowiązków. Pobyt w Hiszpanii pozwolił mi iść krok dalej, bo nic mnie nie trzymało wokół.
GS: Na nowej ep-ce jest jednak jeden utwór zatytułowany „Słońce”, który odstaje od tego ciepłego klimatu o którym wspomniałeś. Jest mroczny i industrialny…
B: Tak, tytuł tej kompozycji jest przewrotny (śmiech). Rzeczywiście odstaje nastrojem od pozostałych utworów, ale bardzo go lubię i wypuściłem go jako drugi singel promujący tę ep-kę. Chciałem pokazać pełny wachlarz klimatów,„Wosk” czyli pierwszy singel i „Słońce” to skrajności w kwestii nastrojów na tej ep-ce.
GS: Czy pobyt w Madrycie pozwolił Ci odkryć na nowo siebie i swoje emocje?
B: Hmmm. Generalnie staram się obserwować siebie, świat i rejestrować zmiany w sobie. Pobyt w innym kraju zawsze wpływa na człowieka. Przez pewien czas mieszkałem w Anglii i było to jedno z ważniejszych doświadczeń w moim życiu, bo w oderwaniu od kontekstu łatwiej jest nam zrozumieć kim jesteśmy i czego chcemy. Stopień zainteresowania sobą i tym, czego chcę jest nadal ten sam, ale te procesy trochę się jednak różnią podczas pobytu w Polsce i zagranicą. I nie chodziło tu raczej o samą Hiszpanię, ale w ogóle pobyt w innym miejscu.
GS: Zwróciłem uwagę na okładki singli z ep-ki, gdyż przeczytałem, że do ich stworzenia został „wykorzystany algorytm uczenia maszynowego”. Możesz wyjaśnić takiemu laikowi jak ja o co chodzi?
B: Autorem okładek jest Jakub Wróblewski. W pewnym momencie zaczął eksplorować AI czyli po polsku „uczenie maszynowe”. Brzmi to może enigmatycznie, a to po prostu sztuczna inteligencja. Bardzo mi się spodobały, bo są bardzo organiczne, a jednocześnie technologiczne. Na tej ep-ce jest dużo ciała, jest dużo porównań do ciała oraz sporo metafor związanych z ciałem, sercem czy innymi organami. Ale jest to nadal elektronika, która kojarzy się z technologią. Miałem więc wrażenie, że jest to dobry pomysł, by skorzystać z jego prac na potrzeby tych singli.
GS: Możesz więc zdradzić rąbka tajemnicy, jaka będzie druga część „IV”?
B: Staram się nie narzucać sobie kierunków stylistycznych. Być może będę się starał kontynuować to, co zacząłem na „IV!”, ale jeszcze tego nie wiem. Dużo pracuję nad projektami muzycznymi dla filmu lub teatru. Muzyka musi tam odgrywać konkretną rolę, którą trzeba sobie na początku ustalić. A nagrywanie własnych płyt podoba mi się też dlatego, że nie muszę tworzyć żadnych założeń.
GS: Te kompozycje istnieją czy jeszcze nie powstały?
B: Jest sporo kompozycji, które powstały, ale nie trafiły na pierwszą ep-kę. Być może część z nich trafi na drugą, a być może żadna z nich. Na pewno mam zarejestrowany utwór z niemiecką artystką Rosą Anschütz, który znajdzie się na tej angielskojęzycznej ep-ce, która jednak wyjdzie jako trzecia.
GS: Dziękuję za wywiad.



