Dezerter

W tym roku przypada 32 rocznica wydania „Underground Out Of Poland” – kultowego, debiutanckiego albumu grupy Dezerter. Zespół w całości wykonał na żywo materiał z tej płyty na tegorocznym OFF Festivalu, natomiast pod koniec października nakładem Mystic Production ukazało się wznowienie albumu. Wspomniane wydawnictwo okazało się kluczową (choć oczywiście nie jedyną) częścią rozmowy z wokalistą i gitarzystą Robertem Materą oraz perkusistą Krzysztofem Grabowskim.
MM: Zdarzyło Wam się grać wcześniej materiał z „Underground Out Of Poland” w całości?
RM: Tak, była taka sytuacja w Jarocinie w 2014 roku. Wcześniej oczywiście graliśmy poszczególne numery z tej płyty na koncertach. Zresztą to jest pierwszy album w historii zespołu, który został wydany po latach egzystencji bez żadnych wydawnictw na koncie. Przez ten czas nazbierało się tyle piosenek, że było co wydawać, a po drugie – to były nasze początkowe, najbardziej energetyczne rzeczy, które do dzisiaj działają. Gramy je cały czas na koncertach klubowych i festiwalach, ponieważ ludzie proszą o te piosenki.
MM: Do niedawna tej płyty nie było w serwisach streamingowych, w których można przecież znaleźć całą waszą dyskografię. Czym to było spowodowane?
KG: To wynikało z tego, że ta płyta była cały czas w podziemiu. Była dostępna w sklepach, natomiast była wydana przez małe wytwórnie takie jak Nikt Nic Nie Wie, natomiast na kompakcie wyszła z 25 lat temu w QQRYQ, a potem miała reedycję w Noise Records. W związku z tym nie było nikogo, kto by to ogarnął od takiej strony czysto technicznej. Na szczęście teraz przy okazji wznowienia w Mystic udało się to po pierwsze sformalizować, a po drugie – wrzucić do serwisów streamingowych. Poza tym sami wrzucamy nasze płyty na nasz kanał na YouTube i „Underground Out Of Poland” też się tam znajdzie.
RM: Generalnie jeśli chodzi o nośniki, to wykonujemy ruch właściwie wstecz, bo wydajemy płyty na winylach. Dotyczy to wszystkich naszych wydawnictw, włącznie z ostatnią epką „Nienawiść 100%”.
MM: Kiedy graliście ten materiał na żywo na dużej scenie OFF Festivalu, jego przekaz był jeszcze mocniejszy, zarówno pod kątem muzycznym, jak i tekstowym . To była sugestia Artura Rojka, byście wystąpili na największej scen OFF-a?
KG: Tak, to była inicjatywa organizatorów.
RM: Poza tym ich pomysłem także było to, byśmy zagrali ten, a nie inny album na żywo. To się chyba łączy z tym, co mówiłem wcześniej, że ludzie domagają się piosenek z tego albumu, bo są one dla nich ważne.
MM: Zaliczam się do tego grona. „Underground Out Of Poland” jest dla mnie równie ważną płytą, jak „czarna” płyta Brygady Kryzys.
KG: Wiesz, to jest zupełnie inny rodzaj muzyki, niż Brygada Kryzys.
RM: To trochę inny punk (śmiech).
KG: Dezerter, a jeszcze wcześniej SS-20 powstało trochę w opozycji do tamtego punkrocka. Tamta muzyka była trochę odlotowa, nie wprost, artystyczno-poetycka. My uznaliśmy, że poezja już była, artyzm już był, więc trzeba sieknąć prosto w ryj. I to wykonaliśmy (śmiech).
MM: Wspomnieliście o ep-ce „Nienawiść 100%”. Czy to znaczy, że w najbliższym czasie ukaże się pełnowymiarowy album?
KG: Doświadczenie tej ep-ki pokazało, że nie trzeba nagrywać całej płyty, by prasa muzyczna w Polsce napisała o czymś nowym. Powiedzmy sobie szczerze – prasa muzyczna w naszym kraju jest tak mała, że to aż dziwne… Ale okazuje się, że jeśli nagrasz nawet takie niewielkie wydawnictwo jak ep-ka i zrobisz z tego mocny cios, to to się obroni i znaczy nie mniej, niż duża płyta. Mieliśmy do powiedzenia to, co zawarliśmy na tej ep-ce i uznaliśmy, że nie ma sensu czekać nie wiadomo jak długo, aby zebrać więcej numerów, tylko strzelić od razu.
MM: Czy zatem jest to przyszła droga wydawnicza Dezertera?
KG: Kto wie? Być może. Nagrywanie płyt jest bardzo kosztownym przedsięwzięciem. Płyty sprzedają się źle. W związku z tym dla zespołu, który musi wyłożyć sporo pieniędzy, aby zrealizować materiał, a wcześniej go przygotować, lepszym rozwiązaniem jest zrobienie czegoś mniejszego, ale dobrego. Poza tym jesteśmy zespołem, który już wydał tyle płyt… Dla nas nie jest to już tak ważne, czy nagramy duży materiał. Istotniejsze jest dla nas zabranie głosu w palących nas kwestiach i pokazanie, że żyjemy. I ep-ka „Nienawiść 100%” spełniła pod tym względem swoje zadanie.
RM: To też jest znak czasów, w których żyjemy, a w których wszystko dzieje się szybciej. Wszystko jest coraz łatwiej dostępne i ludziom nie chcę się czekać na cały album latami, bo chcą ‘tu i teraz’, więc 5 lat po wydaniu płyty „Większy zjada mniejszego” jest wspomniana ep-ka.
MM: Czytam regularnie Twoje posty na Facebooku, w których punktujesz różne aspekty życia społecznego i politycznego w naszym kraju i mam wrażenie, że tak jak jeszcze do niedawna przepełnione były one złością i niezgodą, tak ostatnio przemawia przez nie pewne pogodzenie się z tym, co się dzieje. Zaszła jakaś zmiana w Tobie pod tym względem?
KG: Nie, ja się nigdy nie pogodzę z zastaną sytuacją. To raczej zmiana taktyki, czy też estetyki. Czasami trzeba zażartować, czasami wykpić, a czasami podpuścić. Ja stosuję różne sposoby komunikacji z ludźmi i – jak widzę – wszystkie się sprawdzają. Tych, którzy podchodzą do tego, co piszę ekstremalnie, raczej usuwam z grona czytelników, aby nie dać im pola do okazywania różnej maści idiotyzmów. Natomiast wszelkie inne dyskusje czasami śmieszne, czasami smutne, a czasami dwuznaczne zostawiam, bo są interesujące. Wiesz, to nie jest też jakaś przemyślana taktyka, że dzisiaj się pogodziłem, wczoraj nie, a jutro będę jeszcze inny. Wszystko dzieje się spontanicznie. Czasami żartuję, czasami prowokuję i patrzę, co z tego wyjdzie. Reakcje ludzi są bardzo ciekawe. Zwykle są one takie, jakich oczekuje, ale czasami są zaskakujące i interesujące. Te ciekawostki zostawiam do rozpracowania wszystkim innym (śmiech).
MM: Jest wznowienie „Underground Out Of Poland”. Tytułem puenty: czy Dezerter jeszcze coś w tym roku wyda?
KG: Nie możemy potwierdzić, ani zaprzeczyć (śmiech).


