Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyIzzy And The Black Trees
Izzy And The Black Trees

Izzy And The Black Trees

Wywiad17.12.2022Maciej MajewskiIzzy And The Black Trees
Izzy And The Black Trees

Izzy And The Black Trees na swojej drugiej płycie łączą różne okołorockowe światy w bardzo autorski i bezpośredni sposób. „Revolution Comes In Waves” okazuje się bowiem kluczowym wydawnictwem nie tylko dla samego zespołu, ale również jako jedna z najlepszych rodzimych produkcji tego roku. W poniższej rozmowie cała grupa w osobach wokalistki i autorki tekstów Izy Rekowskiej, gitarzysty Mariusza Dojsa, basisty Łukasza Mazurowskiego oraz perkusisty Mateusza Pawlukiewicza, opowiedziała o procesach konsolidacji wewnątrz grupy, powstawania samej płyty oraz własnym spojrzeniu na polską muzykę.

MM: Co działo się z Wami, między Wami i w Was pomiędzy „Trust No One”, a „Revolution Comes In Waves”?

MP: Wydaje mi się, że pomiędzy „Trust No One” a tą płytą tak naprawdę zawiązaliśmy się jako zespół w tym składzie. W momencie, kiedy dołączyliśmy z Łukaszem do składu, „Trust No One” było już zrobione w znacznym stopniu. Dołożyliśmy więc niewielką cegiełkę do tamtej płyty. Przez ten ciężki rok, który minął, staliśmy się zespołem i wtedy okazało się, co my do niego z Łukaszem wnosimy, a czego Iza i Mariusz oczekują oraz jak to ma między nami funkcjonować.

MD: Jak wspomniał Mateusz, dla nas to był ciężki rok, naznaczony głównie pandemią. Wszystkie plany związane z „Trust No One” trzeba było odłożyć, bo płyta wyszła praktycznie na początku lockdownu. W związku z tym zaczęliśmy robić nowy materiał, który w konsekwencji znalazł się na płycie „Revolution Comes In Waves”.

IR: „Trust No One” było takim zlepkiem moich pomysłów i naszego poprzedniego basisty Wrzosa, który ostatecznie zdecydował oddać się swojej pasji podróżniczej. Łukasz jest właściwie na zastępstwie. I mimo iż Wrzos wrócił, Łukasz na tym zastępstwie pozostał (śmiech). Materiał na „Trust No One” powstawał między różnymi sesjami w studio. Potem Mateusz wgrywał już swoje bębny do niektórych numerów, bo po prostu bardziej pasowały. „Revolution Comes In Waves” to już cała nasza czwórka – od pisania numerów, aranżowania ich, aż po nagranie.

ŁM: Oprócz tego, że coś z Mateuszem wnieśliśmy do „Trust No One”, to mam też wrażenie, że żaden z nas tak wcześniej nie grał. Pandemia i nasze nastroje też miały na to wpływ. Energia jaka panuje w zespole to jedno, ale jego brzmienie na „Revolution Comes In Waves”, to efekt czasów, w jakich przyszło nam żyć.

MM: I pewnie dlatego każdy z utworów na „Revolution Comes In Waves” jest wbrew pozorom inny?

MP: To wynik tego, jak gramy, a przede wszystkim - jak chcemy grać. Staramy się, żeby to było spójne i autorskie, ale mimo wszystko pomysły wpadały z różnych szuflad. Nie chcieliśmy wyrzucać czegoś, co jest ciut inne. Jeśli żarło, to żarło.

IR: Mamy problem, bo często się zdarza, że piszemy fajne kawałki i potem żal nam jest je usuwać, bo wiemy, że są one trochę inne. Tak było na przykład z „Love’s In Crisis”. Byliśmy z Mariuszem sceptycznie nastawieni do tego utworu ze względu na jego ‘romantyczny’ charakter. Łukasz i Mateusz jednak naciskali, żeby go zostawić ze względu na linię melodyczną. Okazało się, że rzeczywiście to jest świetny numer i bardzo bym żałowała, gdybyśmy go nie nagrali.

MD: Myślę, że to także zasługa Marcina Borsa. My znamy materiał z prób, więc pewnie inaczej go odbieramy niż słuchacze. Nam te piosenki pasują, bo gramy je obok siebie. A Marcin podszedł do tego podobnie jak my, nie odrzucając żadnego z naszych pomysłów.

MM: Zastanawiam się, czy da się dzisiaj Waszą twórczość odciąć od kontekstów politycznych, nie licząc może wspomnianego „Love’s in Crisis” i „Candy”?

IR: Jak najbardziej.

MP: Pochodzę z dość muzycznej rodziny, która słucha muzyki bardzo świadomie. Oni nie wchodzą w te teksty, bo to inne pokolenie i mniejsza znajomość języka angielskiego. Natomiast sama nasza muzyka jest dla nich inspirująca i świetna bez jakichkolwiek konotacji politycznych. Nie mówię, że trzeba to rozdzielać, ale myślę, że można. Ta muzyka jest silna sama w sobie, nie tylko ze względu na przekaz.

MD: Chyba każdemu z nas zależy na tym, by napisać numer, który będzie aktualny za pięć, dziesięć, dwadzieścia, czy trzydzieści lat.

IR: Mamy świadomość, że teksty „Revolution Comes In Waves” są w pewnym sensie takim pamiętnikiem z obecnych czasów. Natomiast myślę, że za dziesięć lat i nawet później będzie można te numery i te teksty odbierać bez osadzania ich w aktualnym kontekście politycznym.

ŁM: Poza tym zawsze też będzie banda starych pryków, która będzie mówiła innym jak mają żyć, więc inspiracji nie zabraknie.

MM: Zauważyłem też, że gdy mówicie o wpływach muzycznych, jakie Was kształtują i kształtowały, w ogóle nie wspominacie o muzyce polskiej. Ona nie ma przełożenia na wasz zespół pod tym względem?

IR: Byłam ostatnio pytana o Maanam i zaczęłam się zastanawiać, czy polska muzyka miała na mnie jakikolwiek wpływ. I doszłam do wniosku, że jednak nie.

ŁM: Poza tym o jakiej polskiej muzyce mówimy?

MP: Zależy, co rozumiesz przez wpływ. Dla mnie Maanam, który się pojawia przy porównaniach przy okazji naszego zespołu, ma jakiś sens. Nie jest tak, że nigdy nie słuchałem polskiej muzyki, ale stanowiła ona może 10-15% całości. Wszyscy słuchamy muzyki zachodniej, ponieważ polscy artyści też jej słuchają (śmiech).

MD: A dla mnie polskim zespołem, którego naprawdę dużo słuchałem, było Something Like Elvis.

ŁM: : Znacznie większy od polskiej muzyki wpływ na moją grę na albumie miał studyjny stołek, o który poprosiłem w pewnym momencie. Nie wiem czy był produkcji polskiej czy też chińskiej... Najważniejsze, że ostatecznie zapewnił stabilny fundament dla mojej partii i tempa (śmiech)

MM: Pamiętam Wasz koncert na tegorocznym Summer Dying Loud i zastanawiam się, czy gdzieś niepostrzeżenie nie wchodzicie w klimaty new wave z końca lat 70. i 80. z Nowego Jorku i czy tam tych inspiracji nie szukacie?

IR: Chodziłam na imprezy house’owe, więc nie mam nic przeciwko elementom muzyki tanecznej. Lubię też się dobrze bawić na naszych koncertach. A te lata 80. itd. wychodzą raczej podświadomie, bo słucham różnych rzeczy. Przy okazji kolejnych nagrań zobaczymy, czy nie pójść bardziej w takim kierunku, na razie naszym najbardziej tanecznym numerem jest „Picasso’s Octopuss”.

MP: Podoba mi się, że gdy gramy i ludzie tego słuchają, to ich skojarzenia wyprzedzają nasze. To też nie jest tak, że zakładamy, że teraz zrobimy utwór na przykład w stylu Sonic Youth. To tak nie działa. U nas jest to bardziej naturalne i organiczne. Dzięki temu gramy po swojemu, a mimo to ludzie odnajdują w tym wpływy muzyczne z kilku dekad.

MM: Wiem, że zostało Wam jeszcze trochę materiału, który nie wszedł na „Revolution Comes In Waves”. Co się z nim stanie?

IR: Raczej pojawi się nowy materiał.

MP: Zostały fajne pomysły i to z nimi będziemy działali na kolejnej płycie.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Izzy and the Black Trees  - Kisses To Chaos
Recenzja27.02.2026

Izzy and the Black Trees - Kisses To Chaos

Drugi album Izzy and the Black Trees, "Revolution Comes In Waves" z 2022 roku, pozostawił po sobie satysfakcjonujący ślad alternatywnej energii i błyskawicznie wyniósł zespół na czołową półkę polskiej sceny. Jednocześnie sam sobie wyznaczył ambitny punkt odniesienia, poprzeczkę zawieszoną wysoko, wobec której ich najnowsze wydawnictwo musi już nie tylko dorównać, ale udowodnić, że tamten sukces nie był jednorazowym strzałem.

Izzy And The Black Trees na trasie po Polsce z nową ep-ką
News22.08.2023

Izzy And The Black Trees na trasie po Polsce z nową ep-ką

Grupa Izzy And The Black Trees" zapowiedziała premierę ep-ki "Go On, Test The System", która ukaże się 5 kwietnia. Jednocześnie zespół zapowiedział serię koncertów w naszym kraju.

Izzy And The Black Trees - Go On, Test the System
Recenzja21.08.2023

Izzy And The Black Trees - Go On, Test the System

Po przebojowej płycie „Revolution Comes in Waves” tym razem grupa Izzy And The Black Trees proponuje czteroutworową ep-kę.

Izzy And The Black Trees  - Trust No One
Recenzja25.05.2020

Izzy And The Black Trees - Trust No One

"Trust No One" to debiutancki album długogrający grupy Izzy & The Black Trees. Muzyka zespołu budzi skojarzenia z twórczością takich wykonawców jak: Savages, Yeay Yeah Yeahs i Patti Smith.