Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyLOR
LOR

LOR

Wywiad24.10.2024Grzegorz SzklarekLOR
LOR

Żeński kwartet LOR powrócił z nowym znakomitym albumem "Żony Hollywood". Jest to następca bardzo ciepło przyjętej debiutanckiej płyty "Panny Młode" z maja 2023 roku. Z okazji premiery wywiadu udzieliły nam: basistka i autorka tekstów Paulina Sumera oraz skrzypaczka Julia Błachuta.

GS: Słuchając tego albumu odnoszę wrażenie, że jest on waszym pierwszym naprawdę dojrzałym dziełem. I mówię tu zarówno o warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Ale zastanawiam się także, dlaczego zrobiłyście jakby dwa albumy w jednym, czyli podział na „Żony” i „Hollywood”?

PS: To wyszło z tego, że nad tą płytą pracowałyśmy z kilkoma producentami. I ta pierwsza część jest w całości wyprodukowana przez braci Sarapata, z którymi pracowałyśmy przy poprzednim albumie. A ta druga część czyli „Hollywood” to jest jedna piosenka, którą wyprodukował Jeremiasz Handzel i trzy kompozycje, które wyprodukował Kuba Dąbrowski. I bałyśmy się tego, że dla wielu osób kontrast między folkiem a tymi bardziej popowymi produkcjami może być po prostu za duży. Myślałyśmy, co zrobić, żeby ten kontrast zaznaczyć, ale żeby to brzmiało naturalnie. I tak to wyszło.

JB: Ale też chciałyśmy rozdzielić ten tytuł płyty czyli „Żony”i „Hollywood”. Trochę chciałyśmy, żeby to miało takie podwójne znaczenie i aby niekoniecznie słuchacze tak odbierali to dosłownie.

GS: Teksty utworów napisałyście już po zrobieniu tego podziału powstały one wcześniej?

PS: Podział utworów został dokonany już po napisaniu tekstów i tak się złożyło, że faktycznie ta pierwsza część albumu też opowiada o czymś innym, a ta druga część już się skupia na innej tematyce czyli „szołbiznesie”. Tytuł płyty powstał późno w procesie tworzenia płyty, więc na szczęście to wszystko pasuje do siebie.

GS: Reality show „Żony Hollywood” utrzymane jest na bardzo niski poziomie. Czy ten tytuł miał na celu wyśmianie go?

PS: Ja oglądałam ten program z moją mamą i bardzo go lubię, bo lubię takie odmóżdżające rzeczy (śmiech). Oczywiście jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to jest to absolutny absurd, co tam się dzieje. Ale jest to rozrywka, która mi czasem pomaga. No a nawiązanie w tytule tak naprawdę jest skierowane do „Panien Młodych” czyli tytułu naszej pierwszej płyty, ale rzeczywiście nutka ironii tam jest.

JB: Do Hollywoodu jest nam daleko. Trafiłyśmy na soundtrack do „Chłopów”. Teraz też byłyśmy w filmie „Drużyna A(A)”, więc tytuł nowej płyty to też zaznaczenie ironii, bo to nie są hollywoodzkie produkcje, a nazywamy się żonami Hollywood (śmiech).

GS: Rzadko się zdarza, aby na regularny album danego wykonawcy trafiały piosenki, które ten zespół nagrał na soundtracki. Dlaczego na nowej płycie zamieściłyście te trzy filmowe utwory?

PS: „$hrek2” z gościnnym udziałem Zbigniewa Zamachowskiego nie jest na soundtracku, więc to jest nasza kompozycja. I ta piosenka miała być na tym albumie. Nad tymi piosenkami z filmu „Drużyna A(A)” się zastanawiałyśmy i przy pierwszej rozmowie, jaką miałyśmy z producentami filmu, zapytałyśmy, czy te piosenki ewentualnie mogłyby wejść do nas na płytę. Oni powiedzieli, że tak. Dla nas to było o tyle wygodne, że te dwie piosenki pasują do tej albumu.

JB: Dałyśmy sobie mało czasu między poprzednią a nową płytą, Więc dobrze było, że mogłyśmy po prostu mieć te piosenki na wypadek sytuacji, gdyby nie powstało nic, co mogłoby zająć ich miejsce na tym albumie.

PS: No i to było dla nas dużym wydarzeniem, że mogłyśmy uczestniczyć w tej „Drużynie „A(A)”. W „Chłopach” też była nasza muzyka, ale wtedy nie poczułyśmy się aż taką częścią tego filmu jak właśnie w „Drużynie”... Przy „Chłopach” byłyśmy na planie, poznałyśmy się z ekipą, ale nie czułyśmy się aż tak „chłopkami” (śmiech). A tutaj przy „Drużynie…”czujemy się bardziej po prostu związane personalnie z osobami z tego filmu.

GS: A jaka jest według Was różnica między nagrywaniem piosenek na swój album i do filmu?

PS: Ogromna. Do filmu dostałyśmy cały jego brief. Zanim zaczęłyśmy pracować, to musiałam się zapoznać ze scenariuszem. No i też pisze się te piosenki z myślą, czy one zostaną zaakceptowane produkcję czy też nie. No bo utwory, które piszemy dla siebie, są już zaakceptowane w momencie, kiedy decydujemy się je komponować. Mogą być o czymkolwiek zdecydujemy, mogą brzmieć jakkolwiek zdecydujemy. A tutaj faktycznie dostałyśmy zlecenie napisania piosenki country na wesele, więc na przykład dla mnie ten tekst był chyba najtrudniejszym do napisania na całej płycie. No bo on musiał być o niczym. Jest totalnie o niczym i na zawsze w mojej dyskografii będę miała piosenkę o niczym (śmiech). Ale też to było ciekawe wyzwanie i nie zdecydowałabym się na to bez tego „dopingu” filmowego. A na przykład „Drugi Taniec”, czyli druga piosenka do tego filmu to w ogóle było już innego typu wyzwanie, bo to jest utwór związany ze sceną, gdzie najpierw pan młody tańczy ze swoją żoną, później ze swoją mamą. Więc to musiała być piosenka, która pasuje do tej sceny i do tego dodatkowo niesie ładunek emocjonalny.

JB: Nie wiadomo, czy to się naprawdę stało, czy nie wkontekście poprzednich scen z filmu i jego relacji z mamą, więc to było trudniejsze.

PS: I ten proces akurat lubiłam, bo faktycznie mogłam wczytać się w scenariusz, zobaczyć co tam mogłoby pasować i to było fajne.

JB: O tyle było nam łatwiej, że widziałyśmy te sceny z filmu zanim zaczniemy tworzyć do nich muzykę, więc wiedziałyśmy w którą stronę możemy iść komponując podkład muzyczny.

GS: Myślę, że producenci spodziewali się zapraszając Was do współpracy jaki produkt dostaną od LOR?

JB: No chyba tak, ale stresowałyśmy się wysyłając obie te piosenki do akceptu. Nie wiedziałyśmy, czy one przejdą czy nie? I spodziewałyśmy się, że w ogóle będą jakieś miliony poprawek, że to w ogóle nie przejdzie. A obie te kompozycje zostały zaakceptowane od razu. Więc to było też fajne, że nie umęczyłyśmy się, tylko czułyśmy, że oni też nam ufają i że im się to spodobało od razu. No bo gdybyśmy się odbiły od ściany z pierwszą próbą, drugą próbą, to później byłoby nam ciężko coś stworzyć.

GS: Chciałabym jeszcze nawiązać do tej ewolucji tytułów płytowych, bo pierwsza płyta to były panny, teraz są żony. Czy to też nie jest tak, że to w jakiś sposób pokazuje waszą ewolucję jako artystek i kobiet? Myślę także, że musiałyście dojrzeć, aby nagrać taki album jak „Żony Hollywood”.

PS: Oczywiście. Okres powstawania „Panien Młodych” był dla nas trudny dla nas i to zderzenie się z dorastaniem było ciężkie. I myślę, że tamtym albumem trochę z tamtym czasem rozliczyłyśmy. Mogliśmy zostawić nasze frustracje na „Pannach Młodych”. Tutaj myślę, że nie ma aż tak dużo tej frustracji, a przynajmniej się starałam, żeby jej nie było aż tyle. Te teksty są trochę o czymś innym, są bardziej zewnętrznymi komentarzami. Nie wiem, czy „Żony Hollywood” są bardziej dojrzałe niż „Panny”. Są po prostu o czymś innym, o innej części naszego życia. No i na pewno odważyłyśmy się na więcej nowych brzmień i eksperymentów. Liczymy się z tym, że może nie każdemu się to spodoba, ale nam się to podoba i to jest najważniejsze.

JB: Na pewno mamy większy luz i robimy w 100% to, co chcemy w 100%. Jeszcze bardziej znamy naszą publikę, więc wiemy, że na koncercie ludzie będą chcieli krzyknąć: „Oglądam Shreka i na Ciebie czekam”. Mamy wrażenie, że mamy lepsze zrozumienie naszej publiczności niż kiedyś.

GS: A propos publiczności: „Fan fiction”, to jest dokumentalny tekst?

PS: Tak, ale żeby nie było, to jest tekst z mojej perspektywy jako fanki, a nie z perspektywy mnie jako artystki.

JB: Paulina pisała „fanfiki” o Harrym Stylesie i zespole One Direction.

PS: Tak, „Fan Fiction” jest o mojej miłości do Harry’ego Stylesa (śmiech).

GS: Inny utwór „My Artyści” to jest wbrew pozorom bardzo mocny tekst…

PS: Uważam, że to mocny tekst i sądzę, że dostanie mi się za to, że to napisałam. Mam nadzieję, że zrozumiałeś, że to jest całkowicie ironiczny tekst i chcę to podkreślić, bo nie wszyscy to zrozumieli. Walczyłam o to, żeby ten tekst został, bo pomyślałam sobie: *„Dobra, jeśli ktoś zrozumie go nie tak jak ja chciałam, żeby był zrozumiany, to znaczy, że to dobrze, że on powstał”.*Cieszę, że zostałyśmy przy tym tekście, bo to jest w ogóle nasza ulubiona piosenka na „Żonach Hollywoodu”.

GS: W zespole jest was cztery. Jak się dogadujecie na płaszczyźnie tworzenia muzyki, tekstów, aranżacji?

JB: Bardzo dobrze. Myślę, że mamy to podzielone od wielu lat i to działa, więc trzymamy się tej metody, która jest sprawdzona. Paulina jest odpowiedzialna za tekst. Julia Skiba robi muzykę. Dziewczyny działają wspólnie, mieszkają też razem, więc można powiedzieć, że fabryka hitów Lor znajduje się na ulicy Pułaskiego w Krakowie (śmiech). Ja jestem odpowiedzialna za sekcję smyczkową i aranżacje w studiu i to działa, więc nie mamy żadnych kłótni na ten temat. Jesteśmy dużo bardziej otwarte na nowe brzmienia ze strony producentów niż byłyśmy siedem lat temu.

PS: Mam wrażenie, że tyle rzeczy po prostu by nas mogło podzielić, gdyby nie to, że my się po prostu prywatnie lubimy. W ogóle przetrwanie w tym biznesie bez realnej przyjaźni jest niemożliwe.

GS: A wyobrażacie sobie pracę dla teatru? Czy miałyście już takie propozycje?

PS: Jeszcze nie, ale jesteśmy otwarte na wszystkie propozycje - teatralne też. Teatr jest absolutnie wspaniały. Mamy w sumie dużo znajomych aktorów. Gdyby ktoś się do nas zgłosił, to powiedzielibyśmy „tak”!

GS: Czy macie już pomysły na kolejne nowe piosenki?

JB: Jeszcze nie. Dajemy sobie trochę odetchnąć i to bardzo intencjonalnie. Dajemy sobie trochę po prostu czasu jeszcze z tym nowym materiałem. Przy poprzedniej płycie jeszcze nie zagraliśmy koncertów z materiałem z tamtego albumu, a już zaczęłyśmy pracować nad nowym.

PS: Usiądziemy do tego na pewno wkrótce. Ja już mam jakieś tam pozapisywane rzeczy, ale jeszcze nie było takiej sytuacji, że usiadłam z Julią i siedziałyśmy wieczorem i pisałyśmy. Więc jeszcze na to czekamy.

JB: No i teraz jest dużo zamieszania związanego z początkiem trasy koncertowej, ale jest to też czas w którym wyklaruje się w którą chcemy iść stronę. Myślę, że po tej wszystko się wyjaśni.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

LOR zapowiada "pele-mele"
News06.02.2026

LOR zapowiada "pele-mele"

"jet lag" to pierwszy singel zapowiadający nową płytę kwartetu LOR, który ukaże się za miesiąc.

Flo Rida wróci do Polski
News16.12.2025

Flo Rida wróci do Polski

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców światowych hitów hip-hopowych wraca na scenę. Flo Rida – autor rekordowych singli i artysta, którego utwory definiowały brzmienie klubów i radiowych playlist na całym świecie – wystąpi 23 maja 2026 na warszawskiej Letniej Scenie Progresji.

Wieloryb wydał "No Flag"
News27.11.2025

Wieloryb wydał "No Flag"

Trójmiejscy pionierzy nurtu EBM zaprezentowali nowe wydawnictwo zatytułowane "No Flag".

Booze & Glory
Wywiad14.10.2025

Booze & Glory

Dorastali w latach 80., a zaczynali w londyńskich klubach, dziś uderzają z „Whiskey, Tango, Foxtrot”, szóstym już albumem, który brzmi jak osobisty manifest. Bo choć siwych włosów więcej, jedno się nie zmienia: PUNKS NOT DEAD. Zapraszamy do lektury wywiadu z wokalistą i liderem grupy Booze & Glory - Markiem RSK.