Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyBAiKA
BAiKA

BAiKA

Wywiad30.12.2025Grzegorz SzklarekBAiKA
BAiKA

Duet BAiKA czyli Kafi i Piotr Banach wydał nowy album "Czas Końca Złudzeń". Premiera płyty zbiegła się z dwiema rocznicami: dziesiątą istnienia zespołu i czterdziestą piątą obecności Piotra Banacha na scenie. Spotkaliśmy się z obojgiem twórców, którzy opowiedzieli nam między innymi o kulisach powstawania tej płyty.

GS: W tym roku mija 10 lat istnienia zespołu i Twoje Piotr 45 lat bycia na scenie w ogóle. Czy te dwie rocznice miały wpływ na proces powstawania tej płyty? Czuliście ciężar oczekiwań związanych z tymi rocznicami?

PB: Tych 10 lat było dla nas ważne w kontekście tej płyty, ponieważ mieliśmy czas, żeby się dotrzeć. To nie była stracona dekada, wiele dla siebie nawzajem zrobiliśmy, a było co robić, bo jesteśmy dwiema bardzo różnymi osobowościami….

GS: Jak wskazuje tytuł Waszej poprzedniej płyty….

PB: ….no właśnie, ale tak różnymi, że aż się uzupełniającymi. Ale tą odmienność u drugiej osoby trzeba zawsze zaakceptować, bo każdy człowiek ma swoje postrzeganie świata i drugiej osoby, zwłaszcza jeżeli się bardzo liczy z jej zdaniem. Bo chce się, żeby była ona szczęśliwa i chce się jej nieba przychylić. Potrzebowaliśmy 10 lat, żeby się artystycznie i personalnie dotrzeć. Z kolei tych moich 45 lat na scenie ma tutaj o tyle znaczenie, że ja także zbierałem swoje doświadczenia. W tym roku miałem koncerty jubileuszowe z przekrojowym materiałem sprzed lat, z czasów Heya, Indios Bravos, Kolaborantów czy płyty „Puk Puk” Nosowskiej. Wyszedłem z tej muzyki, w której tkwiłem przez ostatnie 20 lat i wróciłem do tego, co było przedtem. Była to fajna wycieczka w przeszłość, bo ona mi o pewnych rzeczach przypomniała, co u mnie tam odeszło w kąt. Na potrzeby nowej płyty BAiKA z kąta wyciągnąłem również starą gitarę na której grałem jeszcze w zespole Kolaboranci, a potem w Heyu, to na niej układałem riffy do: „Mojej i twojej nadziei” czy „Teksańskiego”. Ten instrument przez lata pauzował i przy okazji nowej płyty go wyciągnąłem i zacząłem na niej nagrywać. A Kafi dojrzała z kolei jako tekściarka, ale o tym ona sama opowie...

K: Jeszcze w kwestii presji…Czy była? Tak, bo 10 lat to kawałek czasu i okrągła rocznica, którą należało uhonorować. Dodatkowo, w tym roku skończyłam 36 lat. Jest to bardzo ładna rocznica, bo 3 + 6 = 9, a dziewiątka jest dla mnie ważna (śmiech). Lubię też miesiąc listopad. Zależało mi, żeby trzecia płyta wyszła jeszcze przed moimi urodzinami, żebym ją miała i mogła się nią cieszyć, kiedy wejdę w 36 rok życia. Tak więc to ja wywierałam presję, a Piotr był bardzo zmęczony. W tym roku miał dużo zajęć. Po koncertach jubileuszowych od razu zaczął pracę nad płytą, bo został niecały miesiąc, żeby oddać materiał do tłoczni.

GS: Szybko się uwinęliście z tym albumem….

K: Część piosenek nagraliśmy w około miesiąc, ale utwory singlowe były już wcześniej. Oczywiście nie wrzuciliśmy ich w takiej samej postaci jak na singlach. Piotrek je jeszcze trochę podrasował…

PB: Do „Burzowej” nagrałem solówkę…

K: A do „Amatorki” próbowaliśmy zrobić nowy mix…

GS: A tytuł tej płyty to „Czas końca złudzeń” i dla mnie wskazuje on, że doszliście do pewnego etapu Waszego dojrzewania…

K: Dotarłam do takiego momentu, w którym zdałam sobie sprawę, że wieczne narzekanie, że nie mam tego, co bym chciała i kombinowanie, jak to dostać, zabiera mi całą radość. I po prostu stwierdziłam, że trzeba dojrzeć. Sam Piotr mówił mi wielokrotnie, że jestem swoim najgorszym wrogiem. Zaczęłam więc myśleć o wielu sprawach inaczej i pożegnałam się ze złudzeniami na zasadzie, że jestem otwarta, że to co się wydarzy, to się wydarzy, ale nie można liczyć na to, że będzie się popularną osobą, gdy tworzy się taki niszowy rodzaj muzyki. Uznałam za właściwe stanięcie w prawdzie, przyznanie się, zaakceptowanie sytuacji, a nie wieczne liczenie na to, że chcę dostać to, co chcę, ale nie liczę się z rzeczywistością. To jest bez sensu. W tym kontekście to zaakceptowałam i w tym kontekście, mam nadzieję, dojrzałam, czuję to w sobie. Czuję tę przemianę i jest mi lżej. Wielu ludzi dookoła podkreśla, że trzeba robić małe rzeczy i się z tych małych cieszyć. Kiedy tyle osób cię przekonuje: psychologowie, rolki na Instagramie, znajomi i partner, w końcu myślisz: „muszę tak zrobić”. Podsumowując, dla mnie „Czas końca złudzeń” jest to zaakceptowanie rzeczywistości i docenienie mniejszych rzeczy. Sednem tytułu albumu jest dla mnie piosenka „Kopciuszek”. Ale Piotr, Twój „Czas końca złudzeń” ma zupełnie inny wydźwięk. Zresztą to Ty wymyśliłeś ten tytuł….

PB: W wieku lat 60 jakie mogę mieć złudzenia? Gdybym je miał, to znaczy, że niczego się w życiu nie nauczyłem. Bo te złudzenia się rozwiewały z biegiem czasu i moim czasem końca złudzeń, był ten okres w którym jest teraz Kafi. Kiedy miałem 36 lat, to mi się przewartościował całkowicie świat.

GS: Mniej więc wtedy mniej odszedłeś z Heya?

PB: Zgadza się. Miałem swoje złudzenia, że branża muzyczna to taki lepszy świat, pełen ludzi uduchowionych i tak dalej. Okazało się, że to są tacy sami ludzie jak wszędzie z małymi, przyziemnymi interesikami, zależnościami, fobiami i tak dalej. Więc teraz, kiedy mam lat 60, to nie mam żadnych złudzeń. Śmiałem się, że to czas końca złudzeń moich wrogów, ale to już jest takie dorabianie ideologii po fakcie, bo ten tytuł powstał tak samo, jak powstaje większość moich tekstów. Ja nigdy nie siadam z myślą: „A teraz napiszę tekst, który będzie miał taką puentę”. To się po prostu piszę samo. Ja się często dowiaduję dopiero po postawieniu ostatniej kropki, o czym napisałem piosenkę. Ta puenta jakby przychodzi sama. Tak samo było z tym tytułem. Po prostu pojawiła się myśl, że właściwym tytułem dla tej płyty jest „Czas końca złudzeń”. Powiedziałem to Kafi nawet z taką obawą, że ona to wyśmieje, ale tak to zostało.

GS: Uważam, że to jest wasza najbardziej zróżnicowana płyta od strony muzycznej, bo z jednej strony są tu utwory elektroniczne zbudowane na klawiszach Kafi, a z drugiej strony nie brak tu mocnych gitarowych numerów w „Pytaniu na śniadanie”, „Pa Pa”, „Amatorce”. Z kolei w zamykającej płycie kompozycji „Noski” nagrałeś gitary kojarzące się Indios Bravos…

PB: Tutaj znowu wracam do tego twojego pierwszego pytania. Te koncerty na 45 rocznicę przypomniały mi, jakie są moje korzenie muzyczne i moja tożsamość. Niestety wszyscy z wiekiem obrastamy w takie przyzwyczajenia, taki tłuszczyk, który nas tak porasta. I te koncerty były dla mnie taką „siłownią”. Ja sobie po prostu zrzuciłem ten tłuszczyk i wyszło to co mam pod spodem.

GS: Czyli Twoja dusza rockmana?

PB: Dokładnie tak. No i pomyślałem sobie, że za długo wmawiałem sobie, że nie potrafię grać na gitarze. To taki był zawsze mój kompleks…

K: Aż Waglewski na ciebie spojrzał…

PB: Tak. Jednym z gości na tych koncertach był Wojciech Waglewski, mój mistrz, którego bardzo podziwiam i graliśmy wspólnie. W którymś momencie jego obecność na scenie podziałała na mnie tak, że choć nie planowałem grać solówki na zakończenie piosenki „Moja i Twoja nadzieja”, to jakoś tak wyszło, że zagrałem, a Waglewski popatrzył na mnie z takim uśmieszkiem na zasadzie: „Aha, to ty też tak potrafisz? Nie wiedziałem, że tak potrafisz!”. No to jak dostałem taką akceptację mistrza w jego spojrzeniu, no to gram sobie te solówki (śmiech).

GS: Czy macie może już pomysły na kolejną płytę? Może coś co sprawi, że kompletnie zaskoczycie ludzi?

PB: Mamy pomysł, że chcielibyśmy nagrać płytę koncertową z udziałem całego zespołu. Ale na razie dla nas marzeniem jest, żeby w ogóle mieć cały zespół.

GS: Pamiętam, że jeszcze przed pandemią o tym rozmawialiśmy…

K: To jest aktualne, ponieważ czuję się bardzo skrępowana za tym jednym instrumentem. Cały czas muszę o nim myśleć, a chciałabym wyjść poza niego. Jestem frontmanką i potrzebuję być całą sobą na scenie i myśleć o tym, co śpiewam i co robię w danym momencie. A kiedy muszę grać na klawiszu, to nie mogę poświęcić się temu w całości i jestem w połowie wyłączona, co mi bardzo cały czas przeszkadza.

PB: Zresztą była taka sytuacja, gdy już stworzyliśmy na chwilę taki koncertowy skład z gitarzystą Marcinem Żabiełowiczem z Heya, Jackiem Mazurkiewiczem na basie i Dimonem z Lao Che na perkusji, to ci sami ludzie, którzy nam mówili, że powinniśmy grać z zespołem, zaczęli nagle narzekać, że straciliśmy tożsamość. No więc to nasze granie w duecie, nawet jeżeli ludzie je krytykują, że fajnie byłoby to zagrać z całym zespołem, to jednak nadaje nam jakiś indywidualny charakter. A to jest bardzo cenne i do pewnych rzeczy się przyzwyczaja. Ludzie już zaakceptowali, że my jesteśmy we dwoje na scenie, więc będą musieli teraz znowu czymś ich zaskoczyć. Bo pytałeś, czym chcemy zaskoczyć, jeżeli się raptem pojawimy w innej takiej konfiguracji. Zresztą teraz na moich koncertach jubileuszowych, kiedy Kafi już nie grała na klawiszach, tylko właśnie stała na froncie, to wszyscy byli nią zachwyceni jako osobowością sceniczną.

GS: Jeszcze przywiązujecie wagę do recenzji?

PB: Każdy lubi być poklepywany po plecach, a nie lubi być opluwany. To normalne.

GS: No tak, ale nagrywacie płyty po swojemu i jak sami powiedzieliście, nie przywiązujecie uwagi do tego, co kto powie.

K: Na etapie tworzenia. I oczywiście jesteśmy wtedy bezkompromisowi, ale bardzo chcemy, żeby wszystko spodobało się także szerokiej publiczności.

GS: Jeśli ludziom na koncertach podoba się Wasza twórczość, to chyba ich reakcja jest ważniejsza niż krytyka w mediach?

K: Jest taki problem, z którym się mierzymy, że ludzie zanim pójdą na koncert, sprawdzają rzeczy w Internecie. Pracujemy teraz nad tym, aby w sieci było więcej naszych materiałów live, bo „na żywo” mamy największy urok i siłę oddziaływania. Jesteśmy zespołem koncertowym. Piotr ma świetne pomysły, jest bardzo dobrym producentem, kompozytorem, ale scena oddziałuje na niego tak samo, jak na mnie. Kiedy gra na gitarze bez widzów - gra ok, ale gdy pojawiają się ludzie - gra świetnie.

FOTO: Grzegorz Szklarek

Powiązane materiały

Powiązane materiały

BAiKA - Czas Końca Złudzeń
Recenzja07.01.2026

BAiKA - Czas Końca Złudzeń

BAiKA nie odkrywa Ameryki, ale bardzo konsekwentnie buduje własny kontynent. Wydany w listopadzie „Czas końca złudzeń” to album emocjonalnie wiarygodny, który potwierdza, że bajkowy duet najlepiej brzmi wtedy, gdy nie musi niczego nikomu udowadniać.

BAiKA prezentuje "Osobistą Kulturę"
News10.10.2025

BAiKA prezentuje "Osobistą Kulturę"

"Osobista Kultura" nowy singel duetu BAiKA zapowiadający nową trzecią już płytę, która ukaże się 10 listopada na 10 rocznicę powstania grupy.

"Burzowa" piosenka od duetu BAiKA
News28.03.2025

"Burzowa" piosenka od duetu BAiKA

„Burzowa” to kolejna piosenka zapowiadająca płytę długogrającą „Czas końca złudzeń”, która ukaże się 10 listopada 2025 roku. Data ta jest nieprzypadkowa, ponieważ właśnie tego dnia przypada symboliczna dziesiąta rocznica powstania BAiKA.

BAiKA
Wywiad18.05.2023

BAiKA

Duet BAiKA który tworzą wokalistka Kafi oraz Piotr Banach wydał nową trzecią już płytę "Zdecydowana Mniejszość". Spotkaliśmy się z duetem w uroczej warszawskiej restauracji Rozdroże by porozmawiać o kulisach powstania tego krążka.