
Pierwsza od 11 lat autorska płyta Grzegorza Turnaua, to jak zwykle zbiór piosenek fortepianowych okraszonych dość refleksyjnymi tekstami.

Heroinowców śledzę od samego początku, z głębokim przeświadczeniem, że ich pomysł na rozwinięcie jazzowych i improwizowanych wątków jest zaskakująco oryginalny. Wyróżniają się wśród tej całej kolorowej i stawiającej poprzeczkę niezwykle wysoko zgrai (Niechęć, Błoto, Ninja Episkopat, Ciśnienie, Omasta itp.) próbą „ukomercyjnienia” tej w sumie trudnej i wymagającej muzyki, że przytoczę chociażby mariaż z Kasią Lins na płycie „Mova”.

Pierwsza solowa płyta Tomasza Wojciechowskiego, współtwórcy zespołów Blitzkrieg oraz Jezabel Jazz i muzyka Moskwy, Closterkeller, a także Hedone.

2 lata po debiutanckiej „malinowej muzyczce”, wrocławski duet maliny wraca z drugą płytą „monke mode”.

Muzyka krakowskiego kwintetu Omasta wyrasta z hip hopu i kultury ulicznej, a wynik swoich twórczych poszukiwań w tych obszarach zawarty został na debiutanckiej płycie „Jazz Report From The Hood”.

Dobra muza nie opuszcza Grzegorza Kaźmierczaka i Variété, którzy po doskonałym „Dzikim księciu” sprzed kilku lat przynoszą nam idealną kontynuację podjętych tam wątków.

„Tequila Songs & Desert Winds”, to pierwsza od 15 lat płyta Corruption nagrana z Rufusem za wokalu.

Suede kontynuują fenomenalną passę albumową, przynosząc nam kolejną doskonałą płytę, która udowadnia, że młodość nosi się przede wszystkim w sercu, a nie w metryce.

Sludge metal okraszony poezją Kazimierza Ratonia oraz samplami z „Diabła” Andrzeja Żuławskiego, serialu „Przyłbice i kaptury”, czy słuchowiska „Gasnące kolory” Zbigniewa Jerzyny? Lubelska ekipa pokazuje, że da się to połączyć w dość porażający sposób.

(...) płyta po dłuższej znajomości zyskuje za sprawą nie tyle dobrych kompozycji, co kunsztu wykonawczego, smaczkami aranżacyjnymi i tym ciągle obecnym, specyficznym (nostalgicznym?) nastrojem" - to fragment naszej recenzji nowego albumu grupy Deftones "Private Museum".

Grind core niejedno ma imię, choć dla wielu kojarzyć się może głównie z festiwalem Brutal Assault, bezpardonową naparzanką i… niewybrednym (fekalno – alkoholowym) humorem. Rzecz jasna, nie chcę nikogo obrażać, bo i taka rozrywka w tym smutnym świecie jest potrzebna, jednak osobiście wolę muzykę bardziej poważną, nawet jeśli ma być grana w paranoicznie ekstremalnych tempach. A że ekstremalne czasy wymagają adekwatnych odpowiedzi, mamy nowy album weteranów sceny G/C, Unborn Suffer.

Nine Inch Nails nagrali ścieżkę dźwiękową do nowego filmu z serii „Tron”. Nie licząc muzyki do gry „Quake” sprzed 3 dekad, to pierwszy raz, gdy soundtrack jest opatrzony marką NIN.